Jestem katolikiem rzymskim, jak większość Polaków. Jak większość Polaków rzadko w Kościele bywam. Mam jednak do tej instytucji bardzo negatywny stosunek, tak dodatkowo. Nie używam sakramentów.
Jakiś czas po powrocie z ośrodka wciąż trwałem w swojej urazie, nawet budynki działały mi na nerwy. I, choć wciąż twierdzę, że w wielu kościołach, takich jak na przykład katedra w Mediolanie, nie ma Boga, odkryłem, że można w nich się wyciszyć.
Bardzo nie lubię klepania modlitw, tak jak to się dzieje w kościele katolickim podczas mszy - nikt tego właściwie nie słucha, a wszyscy odpowiadają po prostu formułkami. Mam jednak kilka gotowych formułek w głowie. Na przykład Modlitwę o pogodę ducha w trzech językach, w tym - po łacinie.
Uspokaja mnie to.
Zwykle jednak rozmawiam z moim Bogiem Jakkolwiek Go Pojmuję zupełnie inaczej. Mówię do niego, najczęściej cicho albo zupełnie bezgłośnie. Zwykle siedzę. Czasem, przed snem lub po obudzeniu, leżę.
Klęczenie kojarzy mi się z kościołem. Po prostu.
Notkę można obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)