Lubię wyzwania. Nie boję się wyzwań. Lecz czasem sytuacja mnie przerasta.
Czasem mam tak, szczególnie w pracy, że zwala mi się na głowę kilka rzeczy, które - nakładając się na siebie, powodują we mnie poczucie przeładowania. Przygniata mnie to, przydusza do podłogi. Ogromnie stresująca sytuacja.
Ostatnio przypomniałem sobie, że jest przecież taki nurt w filozofii: stoicyzm. Według nich światem rządzi pneuma, siła, której nie ma sensu się przeciwstawiać. Jest to nienaturalne, po prostu. Moim naturalnym stanem jest spokój, idąc dalej tym tokiem myślenia, a wszystko to, co mi się na głowę zwala jest nienaturalne.
Pomogła moja Siła Wyższa. Zaczął mnie boleć kręgosłup.
Stąd moim pierwszym krokiem do radzenia sobie ze wyzwaniami w pracy było zakupienie biurka, przy którym można pracować na stojąco. Dzięki temu, gdy czuję, że zaczynam się denerwować, wstaję i robię kilka kroków tam i z powrotem. Staję w oknie i patrzę na drzewa.
Czasem wieje wiatr, a drzewa stoją. Ja też tak potrafię.
Notkę można obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze