Gdy wróciłem z ośrodka, bardzo żałowałem tego, co straciłem. Wyobrażałem sobie, co i ile bym zrobił, gdybym przestał pić wcześniej. Gdzie bym był, co zrobił, ile miał pieniędzy i ile zarabiał co miesiąc. Tymczasem siedziałem w tym samym miejscu, w pracy, której nie lubiłem i czułem się mało potrzebny. Mimo to siedziałem, powodowany jakimś niezrozumiałym dziś poczuciem winy. Jeszcze bardziej niezrozumiałym poczuciem wdzięczności, że mnie nie wyrzucili.
W końcu poczułem to znowu - mrowienie gdzieś po całym ciele. Poczucie niespełnienia. Chęć osiągnięcia czegoś. Robiłem szkolenia. Uczyłem się różnych rzeczy, poznając narzędzia i ucząc się programowania na boku.
Nagle okazało się, że rozumiem inżynierów, którzy rozmawiają obok mnie. Okazało się, że używam tego samego języka i potrafię wiele wytłumaczyć. Zmieniłem projekt, zacząłem szukać pracy.
Jestem w miejscu, w którym nie spodziewałem się być. Idę dalej. Uczę się kolejnych rzeczy. Jeżdżę na konferencje. Mam nadzieję występować na nich już wkrótce.
I bardzo cieszę się z tego, co mam.


Komentarze
Pokaż komentarze