Dużo łatwiej jest zwalić winę na kogoś. Nawet wyimaginowanych „ich”. Złowrogich, gotowych na wszystko i tak przerażających, że niewidzialnych. To mityczni przeciwnicy, którzy nie przebierają w środkach, by zepsuć, zniszczyć, przeszkodzić.
Różne rzeczy mi się wydawały. Sypałem sól w drzwiach, żeby demony nie miały dostępu do naszego mieszkania. Wieszałem runy, by chroniły naszych śpiących synków.
Obie te sytuacje z dzisiejszej perspektywy wydają mi się tak odległe, że niemożliwe, a jednak. To ja wtedy.
Obie te sytuacje wynikają z mojej ucieczki przed odpowiedzialnością. To różni mnie wtedy od mnie teraźniejszego. Mam wybór, wybieram i naprawdę, mogę wszystko. Wiąże się z tym jednak odpowiedzialność za konsekwencje. Od czasu, gdy wiem co robię, nie mam urojeń, wszystko pamiętam jest prościej.
Jest łatwiej brać odpowiedzialność, gdy pamięta się za co.
Notkę można obejrzeć w formie materiału w serwisie YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze