Już w ośrodku odwykowym dopadła mnie myśł o tym, że mnóstwo czasu zmarnowałem. Przyjechałem do domu w poczuciu ogromnego kroku naprzód i z ogromnym żalem, że zrobiłem go tak późno. I to była myśl, która skaziła moje życie na jakiś czas.
Wróciłem do pracy i rzuciłem się w wir obowiązków, kierowany fałszywym poczuciem krzywdy wyrządzonej firmie. Pracowałem więc, szukając nowych możliwości, angażując się w projekty, szukając możliwości. Dostałem premię jedną i drugą. Wciąż uważałem, że wciąż miałem dług do spłacenia.
Nie miałem nic do spłacenia, ale to poczucie spowodowało, że zacząłem kombinować, nie chcąc być winny firmie więcej. Zdobyłem voucher na certyfikat i gdy go zrobiłem, poczułem jeszcze większy żal do siebie, jako że tyle bym zrobił, gdybym przestał pić jakiś czas wcześniej. Patrzyłem na moich kolegów, którzy zdobywali kolejne stanowiska, a ja kiedyś przyjmowałem ich do pracy.
Kiedyś poszedłem na mityng i, jak zwykle, wyszedłem na papierosa, choć sam nie paliłem już dłuższy czas. Stałem tak w grupie alkoholików na rynku mojego miasta i myślałem, co sobie pomyśli ktoś, kto mnie zna, jeśli zobaczy mnie ktoś znajomy. I wtedy pomyślałem, że jestem na swoim miejscu.
Całe moje życie było tak poukładane, bym dotarł dokładnie wtedy dokładnie tam.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze