Jedno z powiedzeń popularnych w AA mówi: Zamknij paszczę, otwórz uszy. Na początku uczęszczania na mityngi bardzo się mądrzyłem. Nie dlatego, choć to pewnie też jeden z powodów, że byłem pyszny. Bardziej dlatego, że chciałem pomóc, chciałem być pożyteczny. Chciałem podzielić się mądrością, którą - tak mi się wydawało - zdobyłem podczas terapii. Nawet trochę patrzyłem z góry na tych, którzy nie wiedzieli, co to głód, nazywając to „suchym kacem”.
Poza brakiem pokory, brakowało mi perspektywy. Nie umiałem postawić się w sytuacji innych. Nie umiałem zrozumieć, dlaczego oni i one mówią inaczej, a co gorsza, nie rozumieją, co mówię.
Umiem używać słów, dostosować swoją komunikację do poziomu rozmówcy. Zupełnie nie o to chodziło.
Dziś zupełnie nie przejmuję się słowami, których używam, Wiem, że nie wszyscy z we Wspólnocie AA są potrzebni, ale wszyscy mają prawo się wypowiedzieć. Opowiedzieć swoją perspektywę.
Alkoholik może drugiemu alkoholikowi dać tylko opowieść, powiada mój przyjaciel.
Zawsze mam nadzieję, że moja opowieść będzie komuś potrzebna.


Komentarze
Pokaż komentarze