Myślę, że podczas mojego picia najbardziej przeszkadzało mi ukrywanie się. Kombinowanie, mieszanie faktami, manipulowanie. Cały ten wysiłek, który wkładałem w układanie planu, gdzie kupić flaszkę, gdzie kupowałem wczoraj, a gdzie kupię jutro. Czy byłem tam wczoraj czy przedwczoraj? A może będzie inna sprzedawczyni…
Przerażające, ile czasu spędzałem na takich idiotycznych, kompletnie bezsensownych obliczeniach. Marnowałem jego ogromne ilości na tak piętrowe głupoty.
To doceniam chyba jako jedno z najcenniejszych moich osiągnięć trzeźwienia. Cieszę się, spędzając czas nawet na oglądaniu idiotycznego serialu. Zwykle jednak robię coś ciekawszego, przy okazji, na przykład pisząc notkę na bloga. Albo uczę się czegoś, włączając w słuchawkach tryb wyciszenia. Albo czytam - książkę, gazetę (tak, wciąż istnieją ludzie, którzy czytają papierową prasę) lub przeglądam jakieś ciekawostki w internecie.
I wcale nie zastanawiam się, co będę robić jutro. Na pewno nie wszystko.


Komentarze
Pokaż komentarze