Podczas terapii było dla mnie odkryciem posiadanie uczuć. Czułem się „dobrze” albo „źle”. „Komfortowo” lub „nie na miejscu”.
Nie miałem pojęcia o tym, że jest różnica pomiędzy emocjami, a uczuciami. Nie wiedziałem, że istnieje coś takiego jak popęd - w rozumieniu siły napędowej, w podświadomości.
Nie miałem pojęcia o tym, że istnieje jakaś klasyfikacja uczuć. Że to nie jest tak, że jestem zły. A tymczasem mogę czuć irytację, gniew, wściekłość, I tak dalej. I inne.
Jest cały wachlarz, którego się uczyłem i próbowałem dopasować do tego, co właśnie się we mnie dzieje. Próbowałem rozróżniać emocje i uczucia. Godzić się z nimi, bo wcale nie było mi łatwo siebie przejrzeć, przyznać się, zrozumieć.
Nawet po jakimś czasie ciężko było mi przyznać się przed sobą do różnych rzeczy.
Uczciwość to ani emocja, ani uczucie.


Komentarze
Pokaż komentarze