To jest tak, że nie jest dobrze wierzyć w swoje przekonania tak głęboko, że przestaje się brać pod uwagę ich zmianę. Choćby najmniejszą.
Dlatego staram się nie brać za pewnik czegokolwiek, co słyszę, co widzę, czy co czytam. Tu szczególnie upatruję upadek obyczajów, gdyż kiedyś, żeby wydać książkę, należało ją napisać, następnie ktoś ją czytał, by zredagować, zasugerować zmiany i przeczytać jeszcze raz, jak autor już zmiany wprowadził. Potem całość czytał jeszcze korektor, który również poprawiał stylistykę. Dziś wiadomości to bełkot. Swego czasu nawet zabawiałem się w wyszukiwanie fałszywych wiadomości.
Staram się przyglądać różnym stronom medalu, choćby po to, żeby zrozumieć jak najwięcej aspektów sytuacji.
Gdy piłem, wszystko zawsze wiedziałem najlepiej. Doskonale znałem się na wszystkim, Umiałem wszystko i każde podważenie mojego zdania uważałem za osobistą zniewagę.
Dziś daję sobie prawo do tego, żeby nie wiedzieć. Nie umieć. Nie być poinformowanym
Daję sobie prawo do błędów. Przekonanie, że jestem nieomylny, zostawiłem za sobą.
Notkę można również obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze