Myślę sobie, że Bóg Jakkolwiek Go Pojmuję to piękna idea. Obojętne, jak bardzo ludzie ją już zepsuli.
Nie jestem człowiekiem religijnym. Statystycznie rzecz ujmując, jestem rzymskim katolikiem. Całe moje młode życie straszyli mnie, że jak nie będę dobrym człowiekiem to pójdę do piekła. Jak nie będę grzeczny. Jak nie będę mówił paciorka wieczorem. Jak nie pójdę do kościoła.
Byłem w katedrze w Mediolanie, gdzie podobno jest wielce potężna relikwia - gwóźdź, którym podobno Jezus był przybity do krzyża. Katedra jest piękna, wysoka, strzelista, śliczna, widok w niej, podobnie widok z niej. Ociekała złotem i bogactwem. Nie było w niej Boga.
Pojechałem też kiedyś do skromnego klasztoru w okolicach Krakowa w Boże Narodzenie. Stała tam szopka, po prostu stajenka, malutka i bardzo skromna. Pomyślałem sobie, że jakikolwiek jest mój Bóg, Jakkolwiek Go Pojmuję, tutaj jest.
Jest wszędzie. A ja mogę się modlić wszędzie. Kościół, jako miejsce, mi już nie przeszkadza. Jest również we mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze