Nigdy nie przytulałem się do drzewa. Nie słyszałem o tym pomyśle, trendzie, czy cokolwiek innego to jest. Nigdy o tym nie pomyślałem. Nie jestem w końcu dendrofilem.
Samo przytulanie bardzo lubię, choć nie z wszystkimi. Zaskakujące dla mnie jest, że równie dobrze przytula mi się do pań jak i panów we Wspólnocie. Chodzi po prostu o ludzi, którzy mają dobre intencje wobec mnie. Jakąś taką pogodę ducha.
Nie zawsze działa to tak prosto. Ostatnio zmarła kobieta ze Wspólnoty. Była ona kiedyś dziewczyną mojego najlepszego Przyjaciela ze Wspólnoty. Nie byli ze sobą już jakiś czas. A jednak śmierć - mimo że wyglądająca na taką z powodu upicia się - poruszyła go.
Gdy staliśmy na pogrzebie obok siebie, położyłem mu rękę na ramieniu. Żeby wiedział, że jestem obok. Stałem tam, bezsilny, nie wiedząc, co jeszcze mogę zrobić. Mogłem go, właściwie, przytulić.
To po prostu nie był ten czas. Bo jest czas przytulań i czas pójścia na ciastko i pyszną kawę mrożoną. Co zrobiliśmy po pogrzebie.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)