Mam w głowie listę osób, które skrzywdziłem. Dopisuję do niej czasami kolejną, gdy na przykład przeglądam Facebooka i widzę kogoś, kogo kiedyś skrzywdziłem. Albo tak mi się wydaje.
Kiedyś, podczas któregoś z mityngów, zorientowałem się, że na liście brakuje jeszcze jednej osoby. Zawsze brakowało, od momentu, kiedy tylko pomyślałem o zrobieniu tej listy. Mnie brakowało.
Wtedy stałem przed wyborem czy kupić sobie tablet, który nie jest tani. Wahałem się, bo mam tak, że innym z przyjemnością oddam nawet koszulę, którą aktualnie mam na sobie. Nie widziałem problemu, by kupować różne rzeczy Żonie czy Synom. Sobie - to była zupełnie inna sprawa. Oglądałem każdą złotówkę, zastanawiałem się, czy to już, czy na pewno potrzebuję. Może jeszcze poczekać.
Kupiłem sprzęt i chciałem dokupić klawiaturę. Kupiłem najtańszą. Potem stwierdziłem, że źle mi się jej używa. Kupiłem droższą, lecz jeszcze nie najlepszą. A sprzętu używałem stale i było to nieco niewygodne, więc ostatecznie kupiłem najdroższy wariant klawiatury.
I tak zostałem z dwoma niepotrzebnymi klawiaturami.
Dlatego od tamtej pory zastanawiam się, czy mi coś jest potrzebne, czy nie. I kupuję lub nie. Jestem też dużo łagodniejszy dla siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze