Bardzo nie lubię słyszeć na mityngach, że to alkohol miał nade mną kontrolę, teraz wiem, co robię.
Nie lubię tego, bo wiem, że wielokrotnie miałem tak, że w momencie, w którym nie byłem w stanie zrobić czegoś po trzeźwemu, zażywałem odpowiednią dawkę alkoholu i robiłem się odważniejszy. Wtedy potrafiłem powiedzieć rzeczy, które na trzeźwo nie przechodziły mi przez gardło. Byłem śmiały, nawet bezczelny.
Tylko to jest tak, że wtedy po prostu puszczałem hamulec. Zdejmowałem z niego nogę, a moje auto miało skrzynię automatyczną i po prostu ruszało przed siebie. A ja - dodatkowo - czasem jeszcze dodawałem gazu.
Bardzo nie podobało mi się, gdy podczas terapii usłyszałem, że to nie zniknęło. I że nie zniknie, bo to część mnie. To jestem również ja. Mogę nie lubić tej części siebie, lecz trzeba ją zaakceptować.
i tak zrobiłem. Zaakceptowałem, że oprócz tej miłej, dobrej części mnie jest też druga. Mroczna, ciężka i pusta.
Notkę można obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze