Ze zmaganiami kojarzy mi się jednak konkurencja fizyczna, siłowanie, przepychanie, walka. Nie lubię bijatyk, dawno temu trenując karate nauczyłem się szanować przeciwnika.
Obrazek człowieka pełzającego samotnie pomiędzy cieniami, naprawdę do mnie przemawia bardziej niż kolejny, który tworzyłbym ilustrując zmagania fizyczne.
Byłem tam.
Wychodzenie ze strefy komfortu jest dla mnie czymś naturalnym. Nauczyłem się stawiać czoła przeciwnościom, z czasem jednak zrozumiałem, że wiele z nich znajduje się tylko w mojej pokręconej głowie. Dla moich aktualnych marzeń, aspiracji czy ambicji, której nie wolno mylić z pychą, nie jest przeszkodą to, że skończyłem takie, a nie inne studia.
Trochę mi zeszło, żeby zorientować się, że limity zrobiłem sobie sam. Że bardzo często poruszam się w świecie stereotypów.
Zwykle nie chodzi o pokonywanie przeciwności. Chodzi o to, by bohatersko nie pokonywać trudności samemu sobie stworzonych.
Granica między głupotą a bohaterstwem jest naprawdę cienka.
Notkę można obejrzeć również w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze