Chwilo, trwaj, jesteś taka piękna, powiedział Faust i ja też chciałbym tak powiedzieć, bardzo często, gdy czuję się przyjemnie. Wiem jednak, że piękne chwile mają to do siebie, że szybko się kończą.
To nie jest złe - mam piękne wspomnienia, czasem nawet robię sobie zdjęcia tych chwil, żeby pamiętać. Żeby móc do nich wrócić, gdy będzie źle i przypomnieć sobie, że było źle.
Około rok temu moja Żona bardzo cierpiała, ja zaś czułem się bardzo bezsilny. Nie potrafiłem Jej pomóc, nie umiałem ulżyć Jej w cierpieniu. Czułem się podle i gdy już wydawało się, że nie może być gorzej - okazywało się, że jest kolejny poziom, na który moja bezsilność może spaść. Najpierw było to cierpienie przy chodzeniu, na końcu zaś przestała w ogóle chodzić, więc zamiast wakacji miałem pielęgnację i wszystko, co się z tym wiąże. Oszczędzę Wam szczegółów.
Pamiętam, że z jednej strony byłem zły na świat i bardzo chciałem, by ta sytuacja się skończyła. Pamiętam jednak również czułość i ciepło, które mogłem dać Żonie jako wsparcie. Przytulić, mówić słowa otuchy. Być. Czuję wdzięczność, że mogłem dać Jej to wszystko, nieco czując się, jakbym oddawał dług.
Myślałem wtedy, ile się zmieniło. Parę lat wcześniej to Ona zbierała mnie pijanego z podłogi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)