Nigdy nie myślałem o tym, żeby przyjmować za nowe doświadczenie takie, które już robię któryś raz. Na przykład mycie naczyń. Albo bardziej mechaniczne czynności, jak otwieranie drzwi. Albo zupełnie automatyczne czynności, jak prowadzenie samochodu.
Gdyby się jednak zastanowić, mógłbym stwierdzić, że naczynia myję zwykle w różnych zestawach. Drzwi otwieram w różnych miejscach i różne. A samochód, rzeczywiście, prowadzę, nie skupiając się na tym, za to w różnych okolicznościach lub miejscach.
Myślę sobie, że jest to pewne bogactwo, tak przeżywać każdą chwilę, lecz znów, ostrzegam siebie przede wszystkim, bez przesady. Mam taką skłonność i myślę sobie, że bardziej w całym tym skupieniu chodzi o to, żeby po prostu mieć większą uważność. Lepiej i dokładniej patrzeć. Skupiać się czasem na tu i teraz.
Ostatnio byłem w pięknym miejscu. Platforma widokowa pośrodku niczego. Wokoło drzewa, bagna i plaża nad oceanem. I dalej już po horyzont, tylko ocean. Napawałem się tym widokiem. Zamknąłem oczy i nagle poczułem zapachy - nie tylko oceanu i usłyszałem gdzieś w okolicy świerszcza. Otworzyłem oczy i zobaczyłem ptaka.
Leciał w te okolice co świerszcz.
Notkę można również obejrzeć w formie materiału na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze