Z ostatniego okresu picia pamiętam właściwie tyle, że było ciemno. Ta ciemność przerażała, bo nie było w niej iskierki nadziei, nawet na spokój, nie mówiąc o lepszym życiu. Pamiętam tylko to, czasem nachodzą mnie jakieś przebłyski konkretnych momentów.
Na przykład pamiętam że stanąłem przed lustrem, zobaczyłem obcego gościa po drugiej stronie i zacząłem się zastanawiać, co się stało z tym facetem, którym byłem. Pełnym marzeń, energii, chęci do życia. Mającym wiele zainteresowań, wiele dobrych stron.
Dziś wiem, że on tam wciąż był.
Jest w AA taka opowieść o dwóch wilkach: odzwierciedlającym moje najlepsze cechy i drugim, zawierającym w sobie najgorsze z nich, która kończy się pytaniem: „który wygra?”.
Odpowiedź jest nieoczywista: Ten którego karmisz.
Ja przestałem karmić swoje kompleksy, choć zdarza mi się wciąż walczyć z poczuciem niskiej wartości. Istnieje szansa, że nie do końca dokarmiam swoje poczucie wartości, ale nie chcę też popaść w drugą skrajność, która kończy się pychą.
I patrzę w lustro z przyjemnością. Lubię gościa po drugiej stronie.


Komentarze
Pokaż komentarze