Próbuję godzić się z wersetem Desideraty mówiącym: Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Próbuję.
Ciężko mi się przyzwyczaić do różnych ograniczeń, które bezlitośnie pokazuje mi moje ciało. Fakt, że dorobiłem się nieco nadwagi, lecz, wciąż, nie jest to (jak mi się wydaje) powodem, żebym nie mógł spacerować tyle co kiedyś. Pocę się dużo bardziej niż kiedyś, choć i tak mniej, niż gdy piłem. Nie mogę podnosić tyle, co kiedyś. Nie znoszę dobrze długiego wysiłku, co moje ciało przypomina mi boleśnie następnego dnia kwasem mlekowym w mięśniach i podrażnionymi nerwami.
Próbuję przeciw temu protestować, próbując różnych aktywności i starając się nie uskarżać na niedogodności, gdy np. gdzieś idziemy, a ja nie jestem już w stanie dotrzymać tempa Synom.
Mój umysł nie rozumie, że mam tyle lat co mam, co znaczy, że dwadzieścia już dawno temu minęło. I nie wróci.
Próbuję mu to tłumaczyć, lecz wciąż wymagam od siebie dużo.
Za to intelektualnie, na szczęście, nie brakuje mi nic.
Notkę można obejrzeć na YouTube.


Komentarze
Pokaż komentarze