Jesteś wystarczający, powiedziała mi kiedyś Przyjaciółka. Zapamiętałem tę frazę, czasem stosując ją jako jedną z afirmacji, które powtarzam, by poprawić sobie humor, samopoczucie lub po prostu poczuć się lepiej. Na przykład wtedy, gdy brakuje mi motywacji, albo moja samoocena pada na pysk.
Jesteś bez ograniczeń, przeczytałem dziś w medytacji i to jest naprawdę potężne stwierdzenie. Wszystko, co mnie ogranicza, to moje granice. Sam je postawiłem w swojej głowie i sam się ich trzymam. Ach, gdyby tylko udało się je po prostu wyrzucić. Albo przynajmniej udać, że ich nie ma.
Tylko to byłoby tak naprawdę zachowanie dziecka, które zamyka oczy, gdy się boi, bo wtedy go nie widać. Jestem dorosły i wiem, że wciąż jestem, nawet gdy się ukryję. Wciąż można mnie znaleźć.
Kiedyś nie wierzyłem, że mogę mieć certyfikat Microsoft. Myślałem sobie, że to nie dla mnie, trzeba wiedzieć wiele i znać się na tym. Pewnie skończyć studia. A potem potrzebowałem się czegoś nauczyć i dostałem propozycję zrobienia certyfikowanego szkolenia. Podstawowego. Zrobiłem je i zdałem egzamin na ponad dziewięćdziesiąt procent. A potem sam usiadłem i nauczyłem się do egzaminu inżynierskiego. I znów zdałem z podobnym wynikiem. Pierwszym krokiem do pozbycia się granicy jest jej dostrzeżenie.


Komentarze
Pokaż komentarze