Bardzo chciałbym robić coś, co jest potrzebne. A nawet nie tylko potrzebne, może wystarczy by było satysfakcjonujące. Moja koleżanka na przykład pracuje w jednej z firm, która dostarcza paczki. Kiedy przygotują więc pod jej kierownictwem jakąś poprawkę do maszyn, w których można paczki odbierać, za każdym razem, gdy przechodzi ona koło takiej maszyny, może spojrzeć na ekran i powiedzieć - to ja prowadziłam ten zespół.
Ja tymczasem przechodzę ulicą i widzę loga klientów, dla których pracowałem. Żaden z systemów nie trafił na produkcję, a jeśli nawet trafi, nie widać go od razu.
Z drugiej strony, myślę sobie, że to musi być przerażające, tak właśnie prowadzić jakiś projekt, który kiedyś, gdzieś wejdzie do, na przykład, obsługi klienta. Nigdy nie wiadomo, na co klienci wpadną i jak będą chcieć zepsuć.
Myślę, że teraz moja satysfakcja jest inna, niż była do tej pory. Myślę, że dużo mniej ma związku z sukcesem. Raczej dąży w stronę wartości.


Komentarze
Pokaż komentarze