Google wymyśliło, jak rozwiązać największy problem elektrowni wiatrowych
Taki tytuł nosi informacja znaleziona w polskiej prasie. Przeczytałam ten krótki artykuł, który utwierdził mnie w słuszności wybranej od młodości drogi analizy danych rzeczywistych, by z nich przewidywać przyszłość. Tytuł artykułu nie odzwierciedla, moim zdaniem, tego co właściwie osiągnięto w sofcie. Opracowany program dotyczy meteorologii, a konkretnie siły wiatru. Program meteo został wykorzystany przez właścicieli farm wiatrowych do przewidywania pracy turbin z wyprzedzeniem do 36 godzin.
Materiałem uczącym były dane z farm wiatrakowych, czego domyślam się z rysunku ilustrującego treść wiadomości. Wykres firmy DeepMind:

Ten konkretny przykład dotyczy prawdopodobnie farmy o sumarycznej mocy znamionowej rzędu 100 MW z prognozą oraz rzeczywistymi danymi o jej pracy w ciągu trzech dni grudnia, domyślam się że ubiegłego roku, w którym dzień 16 przypadał w niedzielę. Znając prognozy siły wiatru właściciele farm w USA wdrażający program komputerowy do przewidywania siły wiatru, stali się bardziej wiarygodni dla operatorów sieci (lokalnych?), co przełożyło się na ponad 20% wzrost cen sprzedaży energii.
Prognoza pogody opracowana na podstawie analizy danych historycznych, pozwala przewidywać z mniejszą lub większą dokładnością przyszłość do 36 godzin, a ta wiedza jest konieczna do przygotowania produkcji energii z innych źródeł.
Potrzebna wiedza o lokalnej generacji energii wiatrowej
Z rysunku przedstawionego wyżej widzimy okres około 3-godzinny z zerową produkcją energii oraz kolejny dłuższy czas odbijania się wiatru od dna nad napisem Sun 12/16. Dostępne dane z Polski obejmujące prawie cały potencjał mocy turbin komercyjnych nie wykazują nigdy zerowych wydajności, bo na tak dużych obszarach nie spotyka się kompletnego zaniku wiatru o mocy wymaganej dla pracy turbin. Pytałam pracownika PSE w liście e-mail o dane z pracy pojedynczych wiatraków, uzyskując odpowiedź, że on też nie ma takich danych.
Warto także zauważyć fakt, że spółka z Londynu wdraża swój projekt we współpracy z farmami działającymi w centralnych stanach USA, a nie w Europie. Widocznie w UE nie ma takich potrzeb i problemów. Nic, tylko siąść i płakać. A jak to robić? Tego dowiemy się z instrukcji Julio Cortázara, co przedrukowuję w ramach karnawałowej rozrywki:


Komentarze
Pokaż komentarze (32)