22 obserwujących
171 notek
183k odsłony
4656 odsłon

A gdyby 1 września 1939 r. wojna nie wybuchła? Historia alternatywna

Wykop Skomentuj35

Dziś 1 września. Zadałem sobie pytanie, co by było, gdyby 1 września 1939 r. nie wybuchła wojna? Dzieci poszłyby do szkoły, dorośli nerwowo słuchali radia, ale nic złego, by się nie wydarzyło. Jednak co byłoby dalej? To zabawa intelektualna, z samymi niewiadomymi, ale postanowiłem się pobawić.

Sytuacja zewnętrzna

Wojna nie wybucha, ale nie znikają nasze kłopoty geopolityczne. Hitler nie zaatakował, bo błędnie założył, że Francja i Wielka Brytania natychmiast wypełnią sojusze. Nie zrezygnował jednak z odwrócenia ładu wersalskiego. Celem jest włączenia Wolnego Miasta Gdańsk do Rzeszy i stworzenie eksterytorialnego korytarza łączącego Prusy Wschodnie z Niemcami.

Co się jednak zmienia?

Brytyjczycy i Francuzi zachowują się wobec nas tak samo, jak wobec Czechosłowacji w Monachium. Tworzą presję, warunkując cofnięcie zobowiązań sojuszniczych, jeśli Polska nie zaspokoi wymagań Hitlera. Hasło „Czy musimy umierać za Gdańsk” jest nie tylko pytaniem gazetowym, ale oficjalną polityką Paryża i Londynu. Tym samym Józef Beck traci główny atut swej polityki z 1939 r., czyli zbliżenie z byłą Ententą. Wypełnienie testamentu Piłsudskiego w odniesieniu do polityki międzynarodowej zawarte w słowach „Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat” przestaje mieć rację bytu. Na żadne podpalenie świata Beck nie może liczyć - nie wypowie słów o honorze, bo wie (a nie wiedział tego w historii prawdziwej), że w razie wojny Polska zostanie sama.

Gdańsk (i tak zamieszkany w 90% przez Niemców) decyzją Ligi Narodów, której się nie sprzeciwiamy, zostaje włączony do III Rzeszy, rozpoczyna się budowa korytarza. Na rok, albo dwa niemieckie pretensje wobec Polski ustają.

Wracają w latach 40., gdy żądania są kierowane wobec Górnego Śląska. Przypomnijmy, że jest on podzielony w wyniku plebiscytów lat 20-tych. Mieszka tam 7-10% Niemców i tym argumentem gra Hitler, permanentnie podkreślając represyjną politykę państwa polskiego wobec mniejszości i prowokując na tym tle konflikty. W historii prawdziwej na początku lat 20-tych międzynarodowa Rada Ambasadorów ufaworyzowała Polskę względem wyników plebiscytu i dokonała na skutek Powstania Śląskiego podziału Śląska na naszą korzyść.

Po 20 latach Hitler odwraca tę decyzję, świętując kolejny triumf w polityce zagranicznej. Znów posługuje się tylko groźbami. Ostatnim i najbrutalniejszym jego łupem względem Polski będzie odebranie północnej części Pomorza, tak by Rzesza i Prusy Wschodnie nie były dzielone przez polskie Pomorze. Liga Narodów ignoruje fakt, że Traktat Wersalski tworzył Polskę z dostępem do morza. Morza już nie mamy.

W proponowanym scenariuszu nie dochodzi oczywiście do 17 września 1939 r., bo w historii prawdziwej Stalin zaatakował nas dopiero, gdy wojna z Rzeszą była praktycznie przegrana. Operacja Fall Weiss nie zaistniałaby, więc ZSRR bałby się wojny z Polską. Wciąż daleko był on przecież od ostatecznej gotowości bojowej po czystce w Armii Czerwonej (w historii prawdziwej nie uzyskał jej w 1939 r., czego dowodem fatalna kampania fińska i nie uzyskał jej nawet w 1941 r., czego dowodem klęska pierwszych miesięcy w wojnie z Rzeszą i odrodzenie tyleż z powodu zimy, co dzięki pomocy amerykańsko - brytyjskiej).

Brak hitlerowskiego ataku na Polskę skończyłby marzenia Stalina o zbrojnym podboju Europy. W historii prawdziwej to wojna Niemiec z niemal całym światem otworzyła Sowietom drzwi do wejścia na kontynent. Bez tego komunizm mógłby nigdy nie wydostać się z ZSRR, a już na pewno Stalin nie znalazłby się w obozie aliantów.

Nawet jednak bez agresji z 1939 r. Stalin nie rezygnuje z podboju przynajmniej części Polski. Nie zaczyna regularnej wojny, ale dywersyjną akcję podpalenia Kresów przy pomocy miejscowego elementu: Ukraińców, Białorusinów, Żydów (ówczesnych zielonych ludzików). Nasze mniejszości zupełnie nie identyfikowały się z Polską.

Plan dezintegracji byłby rozpisany na lata, ale prowadziłby do antypolskiej rewolty we wschodnich województwach. W najlepszym razie rewolta zostałaby stłumiona, co nie rozwiązałoby żadnych problemów. W realniejszym scenariuszu tracimy województwa wołyńskie (68% Ukraińców), tarnopolskie (45% Ukraińców) i stanisławowskie (68% Ukraińców). Powstaje Zachodnia Ukraina, którą następnie zagarniają bolszewicy. Podobnej rzeczy udaje się uniknąć, jeśli chodzi o mniejszość białoruską i np. Polesie.

Ćwierć wieku po odzyskaniu niepodległości i uformowaniu granic Polska zostaje pozbawiona pięciu województw, co przechodzi do podręczników historii pod nazwą „mały rozbiór” i „zdrada mniejszości”.

Docelowo zatem powierzchnia Polski kurczy się o 20% względem granic II RP. Jesteśmy państwem o 0,5% terytorialnie mniejszym niż dzisiaj (północna granica państwa na linii Toruń – Bydgoszcz). Jednocześnie tracimy ok. 7,1 mln ludności (ok. 20%), głównie niepolskiej.

Wykop Skomentuj35
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura