24 obserwujących
80 notek
143k odsłony
  359   0

BRZYTWA LEŻY NA ULICY (z 2000 roku)

O SKUTKACH WZROSTU MOŻLIWOŚCI PAŃSTWA.


Sprawcami ludobójstw XX wieku były państwa, które podporządkowały sobie całość życia społecznego. Obecne państwa nadal mają takie aspiracje, są więc potencjalnie niebezpieczne.

W dyskusji nad przyczynami ludobójstwa hitlerowskiego, uwaga skupia się zwykle na ideologii nazistowskiej. W wielu jednak systemach społecznym występują zbrodnicze idee, jednostki, organizacje, które czasem dochodzą do władzy. Odmienność 1933 roku w Niemczech polegała na tym, że naziści dostali w ręce najsprawniejsze narzędzie, jakie wytworzyła cywilizacja: skuteczny i sięgający wszędzie organizm państwowy.

Zagrożenie ze strony zbyt skutecznego państwa nie ujawnia się na co dzień, natomiast wybucha, gdy u steru rządów znajdą się zbrodniarze. Zapobieżenie potwornościom takim jak Szoah i inne ludobójstwa XX w. wymaga więc ograniczenia kompetencji państwa oraz zwalczania przestępczych organizacji i ideologii. O tym pierwszym czynniku się zapomina, a drugi bywa pojmowany powierzchownie.

Opanować państwo

Wprawdzie republika weimarska była słabym i skorumpowanym państwem demokratycznym, ale Niemcy odziedziczyły wytworzony przez państwo pruskie zdyscyplinowany i zmilitaryzowany mechanizm, w którym jednostka była zredukowana do roli trybiku, zaś władza cieszyła się religijnym nieomal autorytetem. Co gorsza, dzięki postępom wiedzy system ten dysponował większymi możliwościami technicznymi niż podobne biurokracje militarne z przeszłości. Okazał się wystarczająco sprawny, by kierujący nim mogli robić, co chcieli, zniewalając obywateli przez przymus prawny, fizyczny i propagandowy. Jednostkowy opór był w tym systemie bez znaczenia, choć oczywiście wystąpił – pierwsze hitlerowskie obozy koncentracyjne powstały przecież dla obywateli Niemiec. Pojedynczy człowiek rzadko jednak bywa zdolny do myślenia całkiem niezależnego niż to, które jest społecznie obowiązujące, a tym bardziej do samobójczego heroizmu. Nic dziwnego, że Niemcy podporządkowali się Hitlerowi.

Podobny charakter miały inne totalitaryzmy XX wieku. Bolszewicy przechwycili w Rosji państwo absolutystyczne i policyjne, które się wprawdzie dość znacznie w okresie przed I wojną światową zliberalizowało, ale nie wytworzyło mechanizmów obronnych przeciwko nadużyciom władzy. W momencie, gdy u steru rządów terroryści zastąpili ogładzonych arystokratów, nie było dla nich żadnej bariery. Dobitnym przykładem jest również wymordowanie Ormian w Turcji w latach 1915-16: młodoturcy na miejsce nominalnie absolutnej, ale ograniczonej zwyczajem i religią monarchii, wprowadzili państwo na wzór zachodni i posłużyli się nim w sposób bezwzględny.

Moralność ponad ustawą

Wykluczeniu takich nadużyć ze strony państw służyć ma koncepcja nadrzędnych praw człowieka. Sposób ten, choć potrzebny, nie jest dość skuteczny. Jak wiadomo, obwieszczając dobrą nowinę o prawach człowieka, rewolucja francuska dopuściła się ludobójstwa, masowo mordując ludzi z powodu ich pochodzenia (arystokraci) czy poglądów (katolicy), albo dla sterroryzowania opornych (wieśniacy w Wandei). Było to możliwe, gdyż rewolucjoniści działali w ramach państwa o silnych tradycjach etatystycznych, a w dodatku znieśli prawa i zwyczaje lokalne, które hamowały absolutyzm królewski. W tej sytuacji ich deklaracje przestały mieć znaczenie.

Stałym źródłem słabości prawnych metod obrony jest to, że we współczesnych państwach prawa człowieka gwarantowane są przez samą władzę. Skoro wszystkie prawa nadaje parlament, może je również cofnąć. Co więcej, w logice tej wszystkie organizmy społeczne czerpią swoją legalność z nadania państwa, które dozwala im działać, kontroluje, rejestruje. Z definicji nie istnieje wobec tego organ względem państwa niezależny czy kontrolny. Może nim być tylko inne państwo – a to oznacza wojnę. Jak z tego wynika, współczesne państwa są z natury potencjalnie totalitarne. Póki rządzą nimi ludzie uczciwi albo po prostu słabi, zagrożenia nie widać. Brzytwa leży jednak na ulicy i kiedyś może ją podnieść bandyta. A możliwości organizacyjno-techniczne państwa, jakie mu wpadną w ręce, są dziś znacznie większe niż dawniej.

Powinny więc istnieć sfery życia, które naprawdę niezmienna konstytucja wyjęłaby spod kompetencji władz. Ograniczenie zasięgu działania państwa usunie długofalowe ryzyko nowego, zorganizowanego, totalitarnego ludobójstwa i zniewolenia. Chodzi tu zwłaszcza o zasadę nadrzędności zasad moralnych nad prawem stanowionym przez państwa – mimo różnic zdań co do treści moralności, zasada ta stanowi tamę dla ideologii totalitarnych. Można ją ująć bardziej prawnie jako zasadę nienaruszalności ludzkiego życia, wolności i własności (Locke), bo to je właśnie totalitaryzmy atakują.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka