Kampania do Eurolandu wchodzi w decydującą fazę. Widać to na ulicach i w telewizorach. Ostatnie nerwowe ruchy poszczególnych sztabów, żenujące komentarze i wyciąganie trupa z szafy. Jakieś swoje porachunki ma lewica. Pierwszy celnie uderzony został Kwaśniewski. Chyba już się nie podniesie, a wraz z nim na szczęście ta cała Palikotowa horda. A wszystkim się zdawało, że on tam tak sobie bezinteresownie na tę Ukrainę jeździł, a tam kasę pokątnie tłukł. Alibi sobie też niezłe znalazł, bo znalazł się w towarzystwie jakiegoś syna wiceprezydenta USA. To niby czemu nie miałby sobie dorobić.
Gdyby tak jakiś prawicowy polityk znalazł się w podobnej sytuacji, rozszarpaliby go na strzępy. I pomyśleć, że ten człowiek był 10 lat polskim Prezydentem.
Z prawicowych polityków z telewizora nie wychodzi Czarnecki. Co nie włączę, to wszędzie europoseł raczy mnie swoimi złotymi myślami. Już się boję lodówkę otwierać. W kółko jak mantrę powtarza zaklęcie, że tylko PiS jest dla nas alternatywą.
Ale największe wzięcie i parcie na szkło mają obecnie Palikot i Korwin-Mikke. Pierwszy bezkarnie korzystając z immunitetu puszcza się w Polskę narkotykowym szlakiem. Nic mi nie wiadomo, by w Polsce zmieniło się prawo i można było propagować gandzię. Tej szkody, którą teraz wyrządza w umysłach, szczególnie młodych ludzi Palikot, nie da się długo naprawić.
Podobnie rzecz ma się z drugim odgrzanym kotletem czyli całą pokrętną, a chwilami obrzydliwą, wprost sofistyczną argumentacją, od lat powtarzaną przez Korwina-Mikke. Fakt, że zdobywa sobie teraz popularność, świadczy że idą dobre czasu dla populistów. W kryzysie tonący brzydko się chwyta. A poważnie mówiąc, widzę dwa wyjaśnienia rosnącej popularności populistów. Po pierwsze, coraz mniejsza powszechna wiedza społeczno-ekonomiczna młodego pokolenia. A po wtóre, całkowite zniechęcenie do etablishmentowych polityków, tych samych twarzy Szejnfeldów, Halickich, Kaliszów, Millerów i napuszonych Czarneckich.
Dla nich nie ma dzisiaj alternatywy i ludzie do wyborów nie pójdą. A ta część poza twardym elektoratem, zagłosuje na przekór, dla jaj, na takiego, na ten przykład Korwina-Mikke. I już. Te wybory to farsa. Oczywiście wyolbrzymiam, bo są też tam ludzi zasługujący na uznanie, jak Kazimierz Ujazdowski, mający wiele zasług i pomysłów. Są idealiści w rodzaju Beaty Kempy. Ale czy ci politycy cokolwiek są w stanie zmienić w Europie?
Dzisiaj nasz kontynent to ląd degenerujący się skutecznie, uciekający od swoich chrześcijańskich korzeni, byt bez przyszłości. Żeby cokolwiek zrobić tam, najpierw trzeba posprzątać we własnym domu.
Myślę, że te wybory rozczarują wielu polityków, tak jak dzisiaj do polityki rozczarowani są wyborcy i elekcje samorządowe i parlamentarne dopiero zmuszą wszystkich do poważnego działania.
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze (3)