Odkąd żyję na tym padole łez i płaczu, zawsze czułem lęk przed Rosją. Im bardziej próbowano mi wpoić przyjaźń i braterstwo, tym bardziej odczuwałem niechęć i wstręt do ludzi wschodu.
Trudno przełamać się i kochać naród, który na przestrzeni wieków wyrządził nam tyle krzywd. Oni zsyłali naszych dziadów na Syberię, oni na ponad 100 lat zmietli nas z mapy świata, oni w końcu rozstrzeliwali nad ranem naszą elitę i oni patrzyli jak ginie nasza stolica.
Mówi się często o cechach narodowych, o wadach narodowych. Nam jednej nie sposób przypisać, nigdy nie wyrzekniemy się wolności. Owszem prowadziło to nas też do anarchii, ale godność i honor ważniejsze są upodlenia i niewoli. Mnie się zdaje, że naród rosyjski lubi być trzymany za mordę. Czy to Piotr I, czy to Stalin, a teraz Putin, wsio rowno! My wielki naród rosyjski, a reszta to swołocz! Czy takie myślenie nie towarzyszy przeciętnemu Rosjaninowi? Przecież tam zgodzili się na wszystko. Cały majątek rozparcelowali między siebie bojarzy za zgodą współczesnego cara. Nieprawomyślnych pozamykali, media niezależne rozgonili, władzę między siebie podzielili.
Zastanawiam się cały czas, gdzie jest ta granica, która otrzeźwi świat. Trzeba było dopiero nieszczęścia zachodnich obywateli, by syty Zachód coś zaczął robić. A przecież jak świat światem, wiadomo że każdy jeden satrapa ustępował tylko przed siłą. Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie nawołuję wcale do wojny. Jest mnóstwo sposobów w tym naszym globalnym świecie, by zademonstrować wolę powstrzymania totalitarnych zapędów Rosji.
Póki co, po wielu miesiącach, pod naciskiem opinii publicznej i USA, Unia coś planuje, co aby jej za wiele nie zaszkodziło. Polski rząd długo zastanawiał się czy w 2015 roku urządzić Kulturalny Rok Rosji, czy zaniechać tej żenującej imprezy. W końcu podjęli decyzję o odwołaniu. W dniu kiedy to się stało, telewizja pokazała wypowiedzi dwóch rusofilów – Olbrychskiego i Zanussiego. Pierwszy trochę ubolewał, ale uznał w sumie, że ta decyzja jest właściwa, drugi od lat definiujący się jako chrześcijański reżyser, wyrażał wiele wątpliwości. Przecież to kwestia kultury a nie polityki – mówił. Oj, żałosne to było. Całe szczęście, że pan Zanussi nie będzie w przyszłym roku Polski reprezentował w Rosji, chociaż zawsze może kupić tam sobie posiadłość i osiedlić się gdzieś pod Moskwą, jak francuski aktor Gerard Depardieu.
Ale jedno zdarzenie musiało władze rosyjskie zaboleć. Wyrok Trybunału w Hadze nakazujący Rosji zwrot ponad 50 mld dolarów jest bezprecedensowy. Nie pamiętam czegoś takiego. Sędziowie byli jednomyślni, Putin i spółka zawłaszczyli bezprawnie majątek Jukosu (vide Chodorkowski). Jeśli po odwołaniu, ten werdykt zostanie utrzymany, to będzie prawdziwa klęska Rosji. Nie chodzi o to czy zapłacą, bo prawdopodobnie nie, tylko że konsekwencje będą takie, że na całym świecie wierzyciele, powołując się na ten osąd, będą mogli rekwirować wszystko co rosyjskie.
Kiedy słucham, a nie mogę tego właściwie w ogóle trawić, bezczelne kłamstwa Ławrowa, mam przed oczyma cyniczną panią Anodinę i jej słowa o pijanym generale Błasiku. Mało tego, przypominają mi się inne czasy, Breżniewa et consortes. Nihil novi, że posłużę się znowu łaciną. Chociaż mam ochotę na tę całą sytuację użyć nieco innej łaciny, ale z szacunku dla czytelników się powstrzymam.
Niech nikt mi nie mówi, że Putin i naród rosyjski to dwie różne rzeczy, bo to nieprawda. Musimy poważnie myśleć o zabezpieczeniu swoich granic, o tym by rządzili nami ludzie, którzy dostrzegają zagrożenia, a nie żyją w obłokach albo udają, że nic się nie stało.
Janusz Wolniak


Komentarze
Pokaż komentarze (20)