Temat został już gruntownie poruszony przez największe media internetowe (szczątkowo) i przez zawsze czujnych „salonowców24”. Niestety, jest tej historii następny, wręcz komunistyczny, akord.
W gwoli przypomnienia. Kilka tygodni temu odbył się ligowy mecz Lech – Legia, który obejrzało prawie 40 tyś. osób na stadionie i kilkaset tysięcy przed telewizorami – transmisja Canal + oraz TVP2. Był to tzw. „HIT KOLEJKI” – proszę zwrócić uwagę na rozmiar wydarzenia oraz na ilość odbiorców! Na meczu pojawiły się niepochlebne treści godzące w nasz Rząd i GW – na ten temat nieco później.
Jak wiadomo świat kibicowski, a w szczególności fani obu wyżej wymienionych drużyn, delikatnie mówiąc, nie przepadają za Gazetą Wybiórczą Wyborczą. Jest to konflikt trwający już kilka lat, w który są zaangażowani nie tylko kibice ale i właściciele obydwu klubów. Warto przypomnieć, że władze Lecha jednostronnie rozwiązały w trybie natychmiastowym łączącą Klub oraz Gazetę Wyborczą umowę patronacką już kilka lat temu. Ostatnio, tym razem chodzi o Legię, była głośna sprawa nie zaproszenia do programu „Loża prasowa” (TVN24) przedstawiciela GW, co zostało odebrane jako świadomy odwet za opinie ukazujące się w Gazecie o Legii, które klub odbiera jako tendencyjne, nieprofesjonalne i permanentnie szkalujące. Jak wiemy właścicielem i TVN, i LEGII jest grupa ITI, więc Gazeta tym razem może mieć rację. Jak widzicie Państwo konflikt jest rozgrywany na kilku płaszczyznach i jest bardzo skomplikowany - ale wróćmy do samych kibiców.
Nie będę przypominał wszystkich starć między nieustraszonymi – zawsze w pogoni za chuligańskimi skandalami – dziennikarzami z Czerskiej a szeroko pojętymi fanatykami obu drużyn, ponieważ jest to „The neverending story”. Choć jedna scena z tej niekończącej się opowieści jest godna przypomnienia i pokazuje siłę kibiców. W ubiegłych latach Wiara Lecha bardzo dziarsko przystąpiła do ofensywy, która, wbrew oczekiwaniom dziennikarzy z GW, nie polegała na marszu czarnych biało-niebieskich koszul na ich siedzibę. Była to ofensywa bardziej wyrafinowana, której niemożna było opisać jako wybryki faszystów przebranych w barwy ukochanego klubu. A mianowicie – kibice przez Internet umówili się, że każdy szanujący się miłośnik Kolejorza przechodząc koło „rozdawcy” gazetki Metro (właściciel Agora), będzie brał ile się tylko da egzemplarzy i wyrzucał je do śmietnika. Po kilku dniach akcja przyniosła zamierzony skutek, ponieważ reklamodawcy zaczęli odwracać się od tej codziennej gazetki, gdyz stratygrafia oraz ilość czytelników została wywrócona do góry nogami. Agora, która notowała straty, zaczęła myśleć jak wygrać z kibicami. Monotonne pisanie o dilerach, kryminalistach, homofobach, ksenofobach, faszystach i podwładnym im władzom klubowym nie dałoby żadnych efektów, a wręcz zaostrzyłoby konflikt. Skierowała więc sprawę do sądu lecz temida nie podzieliła entuzjazmu prawników i odrzuciła pozew. Jednym z uzasadnień, jeśli dobrze pamiętam, było uświadomienie właścicieli Agory, że wydawana przez nich gazetka nie jest permanentnie podkradana przez kibiców Lecha, ponieważ jest bezpłatna! Sprawa przycichła – jeden do zera dla Lecha i jego kibiców.
Ale wróćmy do teraźniejszości. Poniżej przesyłam linki, które obrazują ostatni mecz miedzy Lechem a Legią – mam nadzieję, że te fotografie zwalniają mnie z głębszego opisania sytuacji. Na zdjęciach widać sektorówki (nomenklatura kibiców – czyli duże flagi rozkładane i trzymane nad głowami), które są asumptem do napisania tego tekstu. Pojawiły się na nich treści dotyczące: stałego przeciwnika czyli GW oraz nowego wroga – no może „wróg” to za mocne słowo ale niech już zostanie – czyli RZĄDU, który jest postrzegany jako jeden z głównych winowajców obrazu polskich kibiców w mediach. Fani piłki nożnej (oczywiście nie wszyscy, nawet ich mniejsza część) uważają, że Rząd skrzętnie wykorzystuje walkę z kibolami (nomenklatura GW – prawie wszyscy kibice, nie tylko chuligani) w doraźnej walce politycznej, z której robią jak największa szopkę aby przykryć swoje niepowodzenia.
http://legia.net/foto/11lech_legia/lech29.jpg
- o euro
http://legionisci.com/photos11w/11lech2_f24.jpg
- o Adamie MichnikuSzechterze
Proszę zwrócić uwagę, że kibice nawet założyli stronę www.szechteriada.org
http://legionisci.com/photos11w/11lech2_f31.jpg
- to znów trybuna kibiców gości
http://legia.net/foto/11legia-zaglebie/11legia-zaglebie14.jpg
bonus nr 1: oprawa meczu Legia – Zagłębie Lubin, „Gówno Prawda” w stylizacji na GW
http://demotywatory.pl/2978748/Kibice
bonus nr 2: obrazujący siłę Internetu i kibiców
I po co to wszystko napisałem? Po pierwsze chciałem zwrócić uwagę czytelników na małe wojenki i bardzo skomplikowane relacje na linii Rząd – kibice – GW, które cały czas przenikają się i są od siebie uzależnione, i połączone niejako w jeden łańcuch pokarmowy. Po drugie, i to jest główny powód mojego wywodu, obie drużyny spotkają się w finale Pucharu Polski na bydgoskim stadionie Zawiszy (około 16 tyś. widzów) w dniu 3 maja i jest ryzyko, że pojawią się kolejne sektorówki. Ale PZPN chyżo ubiegł kibiców. Zabronił wnosić napojów w butelkach (co jest normą), flag na drzewcach/plastikowych rurkach (co nie jest normą) i oczywiście sektorówek – wszystko w imię bezpieczeństwa na stadionie. Trzeba zaznaczyć, że rok wcześniej finał Pucharu Polski też odbył się w Bydgoszczy i takich obostrzeń nie było, a kibice Pogoni i Jagiellonii wywiesili sektorówki. Zakazu wnoszenia dużych flag dla poprawy bezpieczeństwa na stadionie nie da się w żaden racjonalny sposób obronić. Są trzy wytłumaczenia takiego zachowania PZPN-u:
à wersja dla spiskowców: Agora po ostatnich incydentach i doświadczeniach z obydwoma klubami zwróciła się delikatnie i dyskretnie do Polskiego Związku Piłki Nożnej aby zablokował działania kibiców, które mogłyby uderzyć w dobre imię Gazety
à wersja – moi zdaniem – najbardziej prawdopodobna: minister właściwy do spraw bezpieczeństwa lub sportu wystosował do PZPN-u notkę a raczej życzenie aby flagi ukazujące niepowodzenia Rządu nie pojawiły się, bo to zaburza relacje społeczne, a co gorsza dezorganizuje wersje o przygotowaniach do Euro 2012
à wersja ostatnia – dość prawdopodobna: PZPN sam z siebie chce mieć dobre stosunki i Rządem i GW dlatego wpada na chytry plan upieczenia dwóch pieczeni na jednym ogniu.
Pomijając aspekty polityczne, dla kibiców jest duży i piekący policzek. Jest to odebranie ważnej części spektaklu piłkarskiego i otoczki rywalizacji o miano najlepszych kibiców w Polsce. Szeroko rozumianą oprawę meczową tworzą kibice a jej nieodłączną częścią są sektorówki, które często wyglądają jak dzieła sztuki nowoczesnej – przekaz, wielkoformatowość, talent malarski uzupełniony myśleniem przestrzennym. Poniżej kilka linków do takich opraw.
http://d1.endata.cx/data/games/27445/2wgx85x.jpg
- charytatywny mecz między Legią Warszawa a ADO Den Haag
http://www.youtube.com/watch?v=w3qK1RV6gd4&feature=player_embedded#at=19
link do filmiku – warto obejrzeć chociaż trochę
te dwa linki proszę otworzyć jeden po drugim – daje fajny efekt. Ważne – sektorówka z finału Pucharu Polski w Bełchatowie w 2008 roku – Legia vs. Wisła, nie było żadnych zakazów.
http://archiwum.legialive.pl/photos08w/08wisla5_f34.jpg
http://archiwum.legialive.pl/photos08w/08wisla5_f36.jpg
przesłanie – kibice rozrywają logo ITI (był wtedy konflikt z władzami klubu) aby pokazać nieopisaną miłość do klubu, której nikt nie przezwycięży.
Podsumowując …. Nie – podsumowanie jest zbędne, niech każdy zdecyduje czy jest to nic nieznaczący zakaz czy ograniczenie swobód obywatelskich (wolność słowa itp.), a może niefortunny zbieg okoliczności.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)