Czytam w GP o przesłuchaniach Protektorki Premiera Tuska, pani kanclerz A.Merkel, przez komisję śledczą niemieckiego Parlamentu; chodzi o wybór miejsca składowania odpadów radioaktywnych, a wiec o potencjalne i opóźnione - choc także przyśpieszone - zgony (i ew. trupy) mieszkańców wybranych okolic "Krytycy zarzucają ówczesnemu rządowi zmanipulowanie danych"...
Jak to swojsko brzmi, nieprawdaż? U nas także chodzi o "zmanipulowanie danych" ale zgony i trupy juz były, w dużej ilosci, i chodziło, jak się wydaje, o jak najszybsze i najskuteczniejsze zatarcie śladów mozliwej masowej zbrodni.
Strona, ktora mogła być bezpośrednio zaangażowana w tę zbrodnię (jakieś kilka, kilkanaście osób, fachowców z byłego KGB, o rzetelnym przygotowaniu i "zaprzysiężonych"), usuwała te ślady w "trybie nagłym", wykorzystując ludzi, którzy prawdopodobnie nie mieli nawet pojęcia w czym uczestniczą: lekarze, sanitariusze, sprzątacze i sprzątaczki, kontrolerzy lotów, transportowcy itp. Niemal wszystkie te działania przyniosły pożądany skutek, kontrolerzy zostali "wyciszeni", ślady usunięte a nawet spalone, pozostał tylko rozsadzony (wysadzony?) wrak samolotu, który ma przemawiac do widza według zasady "Memento mori": jesli zwrócisz się przeciwko nam - skończysz tak samo, jak Prezydent L.Kaczyński oraz Jego bliscy i przyboczni.
Przedstawiciele strony polskiej, którzy weszli do akcji i na długo przed sama katastrofą (śledziłem te dzialania na bieżąco w polskich mediach), i juz po niej, przyczynili się walnie do jej przygotowania, psychicznie i, chyba, materialnie, a także do szybkiego i skutecznego zatarcia śladów działania "osób trzecich". Jedni czynili to świadomie i z osobistym zaangazowaniem, inni "na polecenie", jeszcze inni, raczej nieświadomie ale nie mniej skutecznie. Świadomi "aktorzy" tej możliwej zbrodni działali "na chłodno" i profesjonalnie, w kazdej fazie i kazdym akcie tej Tragedii. Jak na razie wydaje się, że opłaciło się im to w pełni - trudno będzie udowodnić ich winę, w jakimkolwiek momencie, a tym bardziej - wymierzyć sprawiedliwość, zarówno za czyny, jak i za zaniechania). Tym bardziej, że nie można także wykluczyć, iż zyczenie takiego a nie innego sposobu załatwienia "polskiej sprawy - tzn. sprawy Kaczyńskich" ("uspokojenia" polskich awanturników) - mogło przyjść także z Zachodu, np. z Niemiec; oczywiście, nie precyzowano sposobu jak się pozbyć tych "awanturników", "historia węgierska" pokazuje różne w tym względzie możliwości...
Wiek XX pokazał przy tym, że tzw. "ręka Opatrzności" czasami działa bardzo skutecznie, a niekiedy nawet "rychliwie" czyli szybko. Tak np. było ze zbrodniami i karami na Sowietów, w tym - Żydów, a także na Niemców, Polaków, Ukraińców, Gruzinow, Węgrów i przedstawicieli innych narodowości, uwikłanych w koszmarny, srodkowo-europejski konflikt lat 30-tych i 40-tych XX wieku (czytaj "Skrwawione ziemie" T. Snydera ale nie "Żydokomunę" Śpiewaka!).
Trzeba wierzyć, że Prawda i Sprawiedliwość, podobnie jak oliwa, prędzej czy później "na wierzch wypływa"! Trzeba jednak im w tym choć trochę pomagać...


Komentarze
Pokaż komentarze