141 podmiotów z sektora MŚP zaapelowało do prezydenta o zawetowanie nowych regulacji dotyczących produktów nikotynowych. Mowa o rządowym projekcie zmian w ustawie o podatku akcyzowym (UD363), który ma ujednolicić opodatkowanie e-papierosów, ograniczyć obchodzenie akcyzy i być głównym narzędziem do walki z rosnącą w zastraszającym tempie szarą strefą. Sygnatariusze ostrzegają przed wyparciem „rodzimych producentów i dystrybutorów”, milionowymi kosztami oraz oddaniem rynku zagranicznym koncernom. Pytanie tylko o jakim polskim, małym biznesie mówimy?
Wśród 141 krytyków nowych przepisów są przede wszystkim firmy sprowadzające i dystrybuujące produkty z Chin.
“Polski papieros”, a fabryka w Chinach
Według ostatnich oficjalnych danych Ministerstwa Finansów w Polsce jest zaledwie 26 podmiotów produkujących wkłady i płyny do e - papierosów, a szacunki Centrum Monitorowania Rynku wskazują, że praktycznie wszystkie “jednorazówki” sprzedawane w Polsce pochodzą z Chin. Tzw. „polska firma” z apelu do prezydenta nie musi więc oznaczać polskiego produktu. Może być właścicielem marki, importerem albo dystrybutorem urządzenia wyprodukowanego w Shenzhen.
Co więcej, chińska obecność na polskim rynku e-papierosów nie ogranicza się do anonimowej produkcji kontraktowej. Euromonitor w raporcie z sierpnia 2026 roku wymienia wprost Shenzhen SKE Technology oraz Shenzhen Smoore Technology jako producentów, którzy prowadzą ekspansję w Polsce. Obie firmy rosną przede wszystkim w segmencie otwartych systemów vapingowych. Łącząc wszystkie dostępne dane powstaje obraz rynku silnie uzależnionego od chińskiego zaplecza produkcyjnego, na którym dodatkowo coraz mocniej rozpychają się chińscy konkurenci.
Setki produktów bez kontroli
Autorzy petycji do prezydenta krytykują również drugi projekt, który dotyczy zmian w ustawie o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych.
Według nich przewidywana w nowych przepisach opłata w wysokości około 18 tys. zł za zbadanie pojedynczego produktu, obciąży przede wszystkim mniejsze polskie firmy, a nie - międzynarodowe koncerny tytoniowe. Ta dysproporcja wynika jednak tylko i wyłącznie z różnic w liczbie produktów w ofercie - globalni gracze mają stosunkowo niewiele podstawowych wariantów, podczas gdy polscy importerzy, dystrybutorzy i producenci posiadają średnio około 200 indeksów produktowych.
Oponenci projektu skarżą się, że roczny koszt badań dla pojedynczej małej firmy, przy tak szerokiej gamie produktowej, wyniósłby nawet 3,6 mln zł.
Rachunek robi wrażenie, ale argument sygnatariuszy listu można odwrócić: 141 firm, 200 produktów - kto ma tę masę kontrolować?
Jedna linia produktowa może mieć ponad 100 wariantów różniących się smakiem czy mocą. Przy wielu importerach i dystrybutorach oznacza to tysiące szybko zmieniających się produktów. Sami przeciwnicy regulacji de facto pokazują dlaczego obecnie rzetelna kontrola rynku jest praktycznie niemożliwa. Jeżeli jedna firma może wprowadzić na rynek kilkaset wariantów produktów rocznie, odpowiedzią państwa nie może być kilkaset różnych regulacji. Potrzebne są proste zasady obejmujące cały rynek, a przepisy muszą nadążać za skalą i tempem zmian na rynku.
Państwo zmienia prawo. Rynek zmienia grzałkę
Problem nie kończy się na liczbie produktów.
Ministerstwo Finansów wskazywało na konstrukcje wypadające poza istniejące definicje podatkowe oraz sprzedaż elementów e-papierosów oddzielnie. W efekcie urządzenia spełniające podobną funkcję mogły być inaczej traktowane podatkowo. Mechanizm jest prosty: państwo definiuje urządzenie, rynek zmienia jego konstrukcję, definicja przestaje wystarczać.
I właśnie tutaj pojawia się UD363.
Projekt ma odejść od punktowego łatania kolejnych technologii i wprowadzić bardziej neutralne technologicznie zasady. Państwo nie powinno potrzebować nowelizacji ustawy za każdym razem, kiedy na rynku pojawi się nowa grzałka, pod czy inny sposób waporyzacji. Setki wariantów produktów i szybko zmieniające się konstrukcje sprawiają bowiem, że kontrolowanie każdej technologii osobno staje się coraz trudniejsze.
Szara strefa to nie tylko utracona akcyza. Konsument nie wie, co kupuje
Obok legalnego rynku w Polsce działa jeszcze dodatkowo potężna, stale rosnąca szara strefa, którą UD 363 ma pomóc skutecznie zwalczać.
W całym 2025 roku KAS ujawniła 259,1 tys. e-papierosów i 8,3 mln ml e-płynu. Tymczasem tylko w pierwszym półroczu 2026 roku kontrolerzy zajęli aż 424,4 tys. urządzeń – o około 64 proc. więcej niż przez cały poprzedni rok. KAS wskazuje przy tym, że kontrabanda e-papierosów trafia do Polski głównie z Chin.
Problemem jest nie tylko unikanie akcyzy przez firmy nielegalnie wprowadzające produkty do obrotu, ale przede wszystkim zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa konsumentów. W komunikatach KAS ostrzegał, że zabezpieczone produkty mogą nie spełniać wymogów prawnych i jakościowych. GIS podkreślał, że liquidy i aerozole mogą potencjalnie zawierać toksyczne związki chemiczne, w tym substancje o działaniu rakotwórczym lub zwiększające ryzyko chorób płuc i serca. Oficjalny portal pacjent.gov.pl wskazuje też, że w badaniach e-papierosów wykrywano m.in. aldehydy i metale ciężkie, a w niektórych płynach także substancje psychoaktywne.
Konsument nie zawsze wie więc, co znajduje się w kupowanym na polskim rynku płynie i kto odpowiada za jego skład.UD363 ma ograniczyć luki wykorzystywane do omijania przepisów i uszczelnić legalny obrót. W założeniu oznacza to również bardziej wyrównane warunki konkurencji: legalny przedsiębiorca płacący podatki i spełniający wymagania nie powinien konkurować ceną z produktem pozostającym poza systemem.
Właśnie na potrzebę ograniczenia szarej strefy i wyrównania konkurencji zwracali uwagę podczas prac nad UD 363 m.in. ZPP, Lewiatan i Polska Izba Handlu.
zdjecie: flickr.com


Komentarze
Pokaż komentarze (2)