Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990
86
BLOG

On był poniżany

Grzegorz Wszołek - gw1990 Grzegorz Wszołek - gw1990 Polityka Obserwuj notkę 55

Zbieram się w sobie i gryzę się z wieloma myślami. Zastanawiam się, co takiego zrobił Lech Kaczyński, że za życia był tak niedoceniany, momentami opluwany dla politycznych igrzysk? Od momentu tragedii wypowiadali się ze smutkiem także Ci, którzy nie jeden raz wprawili Prezydenta w smutek - albo przynajmniej mogli, ale im się nie udało.

W TVP nadawany jest właśnie program spod Pałacu Prezydenckiego. Jan Pospieszalski rozmawia z ludźmi, którzy chcą powiedzieć o emocjach do kamery. To głos zwykłych ludzi, zrozpaczonych i jednocześnie wściekłych. Przypominają tych, którzy na Prezydenta pluli. To wszystko, co się działo przez te prawie 5 lat, siedzi w wielu z nas. Festiwal pogardy, serwowany przez polityków i szukających ich głosu dziennikarzy. Przekaz z kolei trafiał do odbiorców, którzy w większości kupili igrzyska. 

Małostkowy, niski, tworzący podziały, konfliktowy, kartofel, cham, chory psychicznie, pijak - to tylko niektóre z chamskich, podłych określeń, które pamiętam i których nie potrafiłem zrozumieć, a często z nimi dyskutowałem na blogu czy w prywatnych rozmowach. Jeden z dziennikarzy dziwi się, kiedy zostaje zaczepiony pod Pałacem Prezydenckim i prosty człowiek rzuca w jego kierunku, że media Lecha Kaczyńskiego niszczyły. Akurat do tej osoby nie mam pretensji. Do wielu jego kolegów po fachu - i owszem. Rzecz nie leżała w krytyce. Można się spierać, którą ustawę Prezydent powinien podpisać, jakie poglądy wyznaje, jakich współpracowników dobiera. Tego było 10-do 20 % ogółu krytycznych zdań.

Lech Kaczyński był wyśmiewany, kiedy zwoływał Radę Gabinetową, choć od początku chciał przywrócić jej należytą rangę. Aktywnie reprezentował interesy polskie w Unii Europejskiej, a mimo wszystko politycy "błagali" go "na kolanach", by został w Polsce a nie jeździł do Brukseli. Chyba, że prywatnie zechce wyruszyć w podróż, bo nikt nie będzie się za niego "wstydził". Prezydent miał być "szkodnikiem", bo wetował ustawy. Żaden z polityków nie chciał się przez moment zastanowić, że wówczas działał on zgodnie z własnym sumieniem i poglądami. Myslałem - to jeszcze przełknę, bo wyolbrzymianie czy ten rodzaj walki politycznej nie był prostactwem i szkodliwym społecznie działaniem. Jeden z dziennikarzy, uważających się za guru w tym zawodzie, wpadł na pomysł, by założyć się, że jeśli Kaczyński zrezygnuje ze startu w wyborach, odetnie sobie część języka. Bardziej dobitnego dowodu na schamienie mediów nie trzeba. Wyzywanie Prezydenta od alkoholików, prośby o udowodnienie stanu zdrowia, wykorzystywanie niefortunnego epizodu z napastliwym starcem sprzed lat - tym byliśmy epatowani. Na szczęście, zarówno ten od "obciętego języka" jak i ten od "chamów i pijaków" siedzą dzisiaj cicho.

Nikomu nie odbieram prawa do żałoby. Jestem pewien, że wielu krytykowało Prezydenta zgodnie z własnymi poglądami i na uczciwych zasadach. Tych było jednak mniej, a przynajmniej nie braliśmy udziału w merytorycznej dyskusji. Nie mogę też założyć, że obrażający non-stop Lecha Kaczyńskiego dziś nie żałują i nie gryzą się z myślami. Nie zdążyli porozmawiać, podać ręki, powiedzieć krótkie: przepraszam.

Słyszeliśmy kiedyś w języku pogardy, że "Prezydent może być niski wzrostem, ale nie może być mały". I Lech Kaczyński taki nie był. Polska miała ogromne szczęście. Dzisiaj Go należycie zaczęła oceniać. Szkoda, że dopiero po śmierci. 

Pozostał szargający żal i wściekłość...

 

Publicysta i redaktor Salonu24, "Gazety Polskiej", "Gazety Polskiej Codziennie", kiedyś "Dziennika Polskiego" (2009-2011, 2021-2023).  Wszystkie zamieszczone teksty na tym blogu należą do mnie i mogą być kopiowane do użytku publicznego tylko za moją zgodą. Grzegorz Wszołek Utwórz swoją wizytówkę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka