Jak już się zrobi całkiem nieciekawie, to przed ambasadami krajów zamorskich w całej Europie zaczną się ustawiać kolejki Polaków pragnących otrzymać wizy pobytowe lub status uchodźcy gdzieś daleko, mrugających załzawionymi oczami niewinnie skrzywdzonego dziecka przed biurkami urzędników imigracyjnych. Będą opowiadać tym urzędnikom, że oto okrutna vis maior, jak już tyle razy w historii, zgotowała Polakom zły los, a oni przecie są jako ta gołębica biała, niewinnie poszkodowana przez zwierzęta działające w zmowie – owczarka niemieckiego i drapieżnego kota Russian Blue.
Ja zaś wtedy, do spółki ze znajomym australijskim senatorem, zostanę lobbystą działającym przeciwko udzielaniu azylu Polakom.
Uważam bowiem, że nieszczęście, jakie nad Polską wisi, i zapewne niedługo na nią spadnie, to nie jest żadna vis maior, co każdego Polaka za gardło bierze i w niewolę go prowadzi, tylko przyzwolenie społeczne Polaków na ponure absurdy, udzielane pod hasłem 'a co my możem'. Nie do utrzymania jest moim zdaniem narracja, że wszystkim nieszczęściom narodowym Polski 77 lat po zakończeniu wojny i 33 lata po zmianie ustroju, winni są wszyscy inni, obcy, straszni, ale nie Polacy.
Jeżeli w kraju znajduje się wystarczająca ilość osób gotowych głosować, na złość znienawidzonemu Kaczorowi, na opozycję, która ani swoich intencji likwidacji polskiej suwerenności, ani swojej żądzy zemsty za odebranie jej władzy nie ukrywa, to kraj doprawdy zasługuje na wszystko, co go z tego powodu spotka.
Skoro nie sposób przebić się przez twarde łby rodaków z przekazem, czym się stała i dokąd dąży Unia, to może doprawdy potrzebne jest sto albo dwieście lat smuty, biedy, represji i czarno ubranych kobiet zawodzących w kościołach "Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie".
Przepowiadam, że mądry i dobry Pan Bóg, który wiele razy dawał przejrzyście do zrozumienia, że najchętniej pomaga tym, którzy sami sobie pomagają, głuchy będzie na suplikacje, by zwrócić wolną Ojczyznę Polakom po to, by ją przepieprzyli po raz kolejny.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)