Pięć dni temu przewidywałem rosyjski atak na Mariupol. Na szczęście nie doszło do tego, ale trudno też mówić o jakimkolwiek rozejmie. Siły ukraińskie w rejonie Mariupola były ostrzeliwane i bezpośrednio atakowane, przez czołgi i piechotę rosyjską. Tak zwani separatyści dużo mówią o rozejmie, ale realnie nie wycofują ciężkiego sprzętu, albo cofają go do ukrytych na bliskich tyłach magazynów. W strefie buforowej opuszczonej zgodnie z warunkami rozejmu przez siły Ukrainy wojska rosyjkie prawdopodobnie zajęły dwie następne wsie. Tym razem będę już ostrożniejszy i nie powiem, że w środę, czy w czwartek dojdzie do ataku, ale obawiam się, że przygotowania do ofensywy idą pełną parą. W ostanim czasie z Waszyngtonu, Londyny i Berlina słane są za pośrednictwem mediów kolejne ostrzeżenia skierowane do Putina. Zachód już widzi, że Putin znów nie wywiązał się z umowy, zajął Debalcewo, a teraz szykuje się na Mariupol. Może te dyplomatyczne sygnały zatrzymają Kreml, ale mocno w to wątpię. Prawdopodbnie już wkrótce czeka nas kolejna odsłona zbrojnej konfrontacji.
166
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze (2)