
Już dwa lata temu rodzina Raniego otrzymywała pogróżki w formie ultimatum: islam albo śmierć (podobny dokument, zastraszający kobiety chrześcijańskie, można przeczytać tutaj). Nie mając żadnej ochrony ze strony władz państwowych Iraku, rodzina Raniego postanowiła schronić się w Syrii. Jednak wobec braku środków do życia, pod koniec lutego powróciła do Mosulu, na kilka dni przed porwaniem arcybiskupa Rahho, u którego Rani był u spowiedzi.
Rani urodził się w Mosulu 6 stycznia 1983 r. Kiedy miał dwa lata, jego rodzina przeniosła się do Bagdadu. Tam uczył się w asyryjskich szkołach, które po interwencji amerykańskiej zostały zamknięte. Kiedy jego rodzina postanowiła wyjechać do Syrii, Rani był w ostatniej klasie szkoły licealnej. Jego zainteresowania historią były tak rozległe, że w Syrii został zatrudniony jako nauczyciel tego przedmiotu.
Zamordowanie Raniego po raz kolejny dowodzi, że chrześcijanie w Iraku są na celowniku mudżahidinów (bojowników islamu) lub/i także niektórych ugrupowań politycznych, chcących na siłę doprowadzić do zmiany demografii ludnościowej regionu na swoją korzyść. Tak się dzieje w wielonarodowym mieście Kirkuk, w którym Kurdowie za wszelką cenę próbują zdominować. Czynią to także przez sprowadzanie Kurdów z krajów ościennych, wyposażając ich nielegalnie w irackie dokumenty, w tym paszporty.
źródło szlomo.alleluja.pl



Komentarze
Pokaż komentarze