Zagłosuje przeciwko
Wziąłem udział w ludowładczych wyborach. Robie to świadomie mimo daleko posuniętego sceptycyzmu wobec tej formy... no dobra, niech będzie, rządów. Mój kandydat, z którym w wielu kwestiach jest mi ,,po drodze” odpadł po pierwszej turze. Nie chciałem ruszać się do urny w najbliższą niedzielę, bo po co?
A jednak powód się znalazł. Ważny jet dla mnie szacunek dla człowieka, generalnie. Nie dla urzędu, nie dla jakiegoś statusu społecznego tylko taki zwykły, prosty. Przypadkiem od niedzieli słuchałem trochę audycji radiowych i oglądałem programy informacyjne w różnych stacjach TV. No i potwierdziły się moje stare przypuszczenia: w polityce ludowładczej niektórym trudno zachować się przyzwoicie i być sobą. Wiedziałem od wielu lat, że właśnie część elit PO może jedynie być określana jako ex-liberałowie, ex-konserwatyści, co skutkuje coraz mniejszym zaufaniem do całej formacji. Co innego mówią, co innego robią, a co myślą?
I pewno nie jest to przywara jedynie osób z tej partii. I pewnie pogodziłbym się z tym faktem i był obojętny. Ale gdy zobaczyłem rozpalone oczy Pana Tuska na kongresie uderzającego w innego człowieka ,,medialnymi banałami”, czy Pana Komorowskiego w roli ,,lepszego brata” na Wawelu, gdy usłyszałem nawałnice medialną o ,,złym Kaczyńskim” to postanowiłem. Zagłosuje na Pana Kaczyńskiego z jednego prostego powodu: nie dał się tej całej machinie ,,ludowej władzy” zgnoić. Szanuję ludzi, po prostu, nawet jeśli się z nimi w wielu miejscach nie zgadzam. Z drugiej strony trudno mi wykrzesać pozytywną postawę wobec tych, którzy tego nie mają, nawet w małej ilości. Jak domyślam się są już częścią jednej, wyższej ewolucyjnie, hybrydowej istoty zwanej Borgiem (Star Trek). W niekosmicznych warunkach,noszącej imię: ,,beneficjenci ustroju”. Czy to jest mój cel?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)