Tak sobie piszę z potrzeby serca. Bo przy takiej okazji jak wybory prezydenckie, które, jak głosiły media masowe, są szczytową formą ,,najlepszego z ustrojów” warto sprawdzać jak on działa.
Otóż z danych pochodzących z 95% komisji wynika, że w II turze do urn poszło 55,29% uprawnionych do głosowania. Zwycięzca otrzymał 52,63% wskazań owych ludzi. Wynika z tego, że najważniejszy urzędnik w państwie zostanie wybrany, mniej więcej, przez 29% Polaków posiadających prawo wyborcze.
Mówiąc inaczej, w najbardziej szczytowym osiągnięciu ludowładztwa – bezpośrednich wyborach polegających na wybraniu z dwóch kandydatów, niecałe 30% ,,społeczeństwa uprawnionego” zadecyduje o tym kto zostanie najważniejszym urzędnikiem i będzie ,,reprezentował” także pozostałe 70%.
Bardziej ogólnie można stwierdzić, że mniejszość zadecyduje za większość.
Nie wiem czy ,,to coś” można nazwać głosem ludu? Na pewno nie można mówić o rządach większości. No w każdym razie ten ustrój jest ciekawy, a nazwa ,,ludowładztwo” ma w nim interesujące zastosowanie.
P.S. W liczbach: ,,uprawnione społeczeństwo” to 30 391 450 Polaków,
wybierających nowego najwyższego urzędnika 8 843 646 Polaków (29%).


Komentarze
Pokaż komentarze (2)