Jesienią, w mediach masowych, dużo ,,mówi się” o budżecie państwa, na co łaskawcy nasi wydadzą pieniądze, a na co nie. Warto jednak o tej porze roku przypomnieć o pewnej, ciekawej własności owego planu wydawania, która istnieje od 10 lat.
1.Wspólny worek, zwany budżetem państwa, z roku na rok jest coraz większy. Chodzi głównie o kwoty pieniędzy, które pod przymusem oddawane są rządowi przez ludzi wytwarzających ,,wartość dodaną”.
2.Ilość pieniędzy przeznaczana na dofinansowanie systemu ubezpieczeń społecznych rośnie zatrważająco szybko z każdym kolejnym rokiem. Nie dość że pod przymusem wyciąga się nam z jednej kieszeni składki do tego systemu to i, pod przymusem, rzecz jasna, coraz więcej wyciąga się z drugiej w formie podatku.
3.Kwoty ,,budżetowe” kierowane do sfinansowania podstawowych funkcji państwa, takich jak ochrona, czyli wojsko i policja wyglądają skromnie, delikatnie mówiąc, w zestawieniu z tymi z pkt.2.
4.W systemie ubezpieczeń społecznych spróbowano zrobić wyłom 10 lat temu i jakąś część składki urealnić czyli pozwolić na inwestowanie, a nie wydawanie ,,na innych”. A jaki to ma związek ze wspólnym worem podatkowym? Otóż większość tych ,,inwestycji”, pod przymusem, kierowana jest do zakupu papierów skarbowych. Innymi słowy ,,system” zmusza OFE do pożyczania pieniędzy rządzącym na określony ,,procent”.
Jak wiadomo, rząd pożycza pieniądze emitując papiery ,,na procent”, bo brakuje mu ich na wydatki – więcej wydaje niż ma. Na marginesie: w ten sposób powstaje tzw. dziura budżetowa. Z perspektywy przyszłego polskiego emeryta wygląda to, mniej więcej, tak:
-
mam 55 lat i miesiąc w miesiąc wpłacam składkę emerytalną, z której większość idzie na obecne emerytury innych, a mniejsza część na moje konto emerytalne w OFE,
-
OFE inwestuje w większości w papiery dłużne państwa, czyli pożycza rządowi moją składkę na różne okresy licząc na ,,procent”,
-
w ciągu najbliższych 10 lat, do emerytury, będę płacił podatek, by rząd mógł, między innymi, zwrócić pożyczkę, czyli moją składkę, do OFE, z ,,procentem” i po to, by dofinansować system ubezpieczeń społecznych,
-
na ,,emeryturze” to się nie zmieni.
Pytanie zasadnicze: ile wpłaciłem, wpłacam i wpłacę, de facto, do tego systemu podatkowo-składkowego a ile z niego otrzymam?
Pytania dodatkowe.
Co i kto korzysta na tej olbrzymiej różnicy?
Jak ludzie nazywający siebie liberałami z partii rządzącej próbują to zmieniać, oprócz łajania prezesów TFE za ,,niegospodarność” (!?)?
Nie mam złudzeń. Od początku ,,reformy” emerytalnej byłem przeświadczony, że jej głównym celem jest przedłużenie egzystencji ZUS, a właściwie zapobieżenie jego szybkiemu bankructwu. Teraz coraz częściej przychodzi mi na myśl, że jednym z celów była/jest łatwość pożyczania pieniędzy przez rząd, na koszt podatnika, ale oczywiście dla ,,naszego dobra”.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)