Sejm przegłosował zmniejszenie o połowę dotacji do partii zasiadających w parlamencie i to na czas jakiś.
Jako wolnościowca powinno mnie to ucieszyć... na pierwszy rzut oka, rzecz jasna.
Niestety, chwila refleksji i proste pytania nadchodzą, nieubłaganie.
Czy to obniża podatek, którym Polak jest dociskany?
Raczej nie! Wręcz przeciwnie, np. VAT ma wzrosnąć, według planu rządu PO-PSL.
Czy zwiększa to szanse na konkurowanie ruchów pozaparlamentarnych z ,,b... czworga” (biurem czworga, oczywiście)?
Raczej nie! Może o jeden promil?!
Czy zmienia to cokolwiek w system finansowania partii?
Nie!
Czy zmniejszy to stosunek wydatków urzędniczych, nazywanych budżetowymi, do całego PKB?
Raczej nie! Po prostu ,,nasi bezinteresowni” wydadzą na ,,coś” innego, równie ważnego i jak zwykle dla naszego, Twojego i mojego, dobra.
Czy jest to PREZENT dla podatnika?
Raczej nie! Żyjący na koszt podatnika posłowie i ministrowie nie mogą robić podatnikom prezentów, ex definitione, z ich pieniędzy. Co więcej: to, że wydadzą moje pieniądze nie na ,,szminki” tylko na ,,kredki” trudno nazwać prezentem dla mnie (?).
Czyli co to jest? To, jak zwykle walka o benefity, które czekają zwycięzców kolejnego plebiscytu popularności zwanego wyborami.
Czy to coś zmienia?
…!


Komentarze
Pokaż komentarze