W ciągu kilku ostatnich dni na tym portalu pojawiło się kilka wpisów i wiele komentarzy dotyczących monarchii, a w większości przyjmujących za oczywistość wyższość d***kracji.
To, jak się wydaje, dość powszechny pogląd, któremu towarzyszy prześmiewcza maniera traktowania innych podejść (vide komentarze i wpisy nawiązujące do artykułu Pana Wielomskiego). Trudno w tej krótkiej formie polemizować z każdym ,,argumentem" Demofanów dlatego warto zauważyć kilka, ciekawych, bo niespójnych twierdzeń. Najlepiej na przykładzie.
Ostatnie wybory do polskiego sejmu zakończyły się zwycięstwem PiS.
1. Proszę podać jaka część społeczeństwa, zawężając je do osób uprawnionych do głosowania, wybrała zwycięzców?
Podpowiedź: mniej niż 20%.
Jak to się ma do owej, niby tak ważnej, np. dla Pana Sadurskiego, ,,reguły większości”? Rządzi przecież koalicja z pierwotnym, wyborczym poparciem mniejszym od 30% (a wcześniej bywały mniejsze)?
2.Podobno ważna w tym ,,najlepszym z ustrojów” jest ,,równa siła głosów” wyborców. Bez względu na ich ,,własności”. Pomijając prostą implikację, że w takim razie, wg. Demofanów to dobrze gdy głos Pana Sadurskiego czy Pana Ziemkiewicza jest tyle samo wart co np. wybór złodzieja, już to siedzącego lub tego, który jeszcze nie dał się złapać, albo 19-atki oddającej głos na jakiegoś sexyPolityka, skupić się warto na realności tego ,,banału”.
Otóż w przytoczonym przykładzie jedynie owo, niecałe 30% uzyskało realny wpływ na władzę (deklaratywny) – większość w parlamencie i rząd. Realna siła głosów wszystkich wybierających jest zatem nierówna. No chyba że Demofanom chodzi o nominalną – jeden człowiek jedna karta do głosowania? W Polsce jednak posłowie już dawno i z tym się uporali wprowadzając progi wyborcze w ordynacji co skutkuje tym, iż mimo pofatygowania się do urn, wysiłku wyboru część głosujących nie ma mieć swoich przedstawicieli w parlamencie – ostatnio chyba ok. 7% (to ,,tylko” ok. 4 razy mniej niż ,,usatysfakcjonowanych” obecnym wynikiem maszyny d***kratycznej).
Na marginesie. Nijak pojąć nie mogę jak Panu Sadurskiemu wychodzi implikacja: z ,,reguły większości” do ,,równej siły głosów”.
Tak naprawdę takie problemy jak te dwa przytoczone dla przykładu to co najwyżej drugorzędne cechy płciowe ,,najlepszego z ustrojów”. O tych podstawowych pewno przyjdzie kiedyś podyskutować z wyznawcami d***kracji.
Na zakończenie warto jednak podkreślić coś co najbardziej rzuca się w oczy pośród Demofanów. Wszyscy podkreślają jej wielkość; trudno dziwić się wyznawcom. Zastanawiająca jest jednak sytuacja, w której ostateczny wynik wyborów w tak wspaniałym mechaniźmie d***kratycznym (demix?) jest niezadawalający dla głosującego. Na przykład strasznie dużo Demofanów pluje na, wyszydza, pomstuje na obecny rząd, mimo iż jest on wynikiem uwielbianego przez nich demixa. Taka wewnętrzna sprzeczność – d***kracja najlepsza jest ale wynik jej działania już niekoniecznie. To w końcu jak stwierdzić, że jest to ,,najlepszy z ustrojów”?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)