Fani i wyznawcy ,,najlepszego z ustrojów" często twierdzą, że ta d***kracja to taki rynek racji. I co?
Mamy za sobą pierwsze dni kampanii wyborczej i nad jakimi to argumentami lud debatuje?
Jan czy Nelly, czy z pokoju czy z kuchni wystartuje Pan Leszek, albo czy Pan Lis wystartuje czy wyhamuje ?
Rozumiem, że dla wielu ten ,,mózg ludu" tak właśnie dywaguje. Ciekawe kto pierwszy nazwie to racjonalnością?
Jako konserwatystę, czyli m.in. przyzwyczajonego do ludzi, zastanawia mnie ta, nazwijmy to, powierzchowność życia.


Komentarze
Pokaż komentarze