xporferus xporferus
135
BLOG

Racjonalny ateizm Pana Dawkinsa? Hm...

xporferus xporferus Polityka Obserwuj notkę 35


Kilka osób inspirowanych wywiadem, którego gazecie ,,Wprost" udzielił  ostatnio samozwańczy ,,Pan Kapłan ateistów", wypowiadało się już na jego temat i poglądów przez niego lansowanych. Nie robiłbym tego zatem, ale widocznie i na mnie przyszła pora. Może każdy ma taki próg wytrzymałości na, z pozoru, małe dokuczliwości. A moją dokuczliwością był jeden aspekt, chyba rzadko poruszany, a mianowicie próba postawienia przez Pana Dawkinsa siebie w roli forpoczty racjonalizmu (versus wiara, w mniemaniu ,,naszego bohatera").

Ze wzmiankowanego artykułu pozwolę sobie zacytować jeden akapit, ale, wyglądający na  kluczowy dla wywiadu, czyli najogólniej wyrażający światopogląd Pana Krzewiciela ateistycznej wiary.  

,,...To prawda. Ateiści nie dają się zwodzić iluzji, nie wierzą w coś, czego nie ma. Nie mają wyimaginowanych przyjaciół, którymi przepełniona jest wyobraźnia dzieci. Są dojrzali. Nie polegają na tym, co im w dzieciństwie mówili rodzice. Opierają się na tym, co da się udowodnić. Istnienia Boga nie da się udowodnić, tak jak nie da się udowodnić istnienia wróżek. Nie wierzą więc w niego. Ludzie wierzący tylko pozornie czują się bardziej wolni, zdystansowani i skierowani ku Bogu. Mają takie złudzenie, bo żyją w iluzji stworzonej przez Biblię..."


Wniknijmy może w najważniejsze zdania z tego fragmentu.

1.  ,,...Ateiści nie dają się zwodzić iluzji, nie wierzą w coś, czego nie ma..."

To bardzo ciekawy, interesujący sąd. Ile w nim niedookreśleń przy wrażeniu ,,twardej tezy".
 
Co to znaczy, że czegoś nie ma? Ograniczmy się do nauki, która jako ta najbardziej intersubiektywna (może obiektywna nawet) dziedzina daje i w tym przypadku duży obszar do popisu. Otóż wystarczy, dla przykładu, cofnąć się 500 lat wstecz. Wyobraźmy sobie Pana Praprzodka Dawkinsa, który wyznając ateizm wypowiada wtedy właśnie takie zdanie. Oznaczałoby ono, że iluzją są geny, galaktyki, fotony, synteza jądrowa, teleportacja itd., itp.  

To jednak dość zaskakująca koncepcja jak na człowieka, który ,,coś" odkrył. Bo w końcu to ,,coś" tam było przed odkryciem czy nie? No chyba, że Pan Dawkins uważa, że naukowiec tworzy rzeczywistość...

Przejdźmy jednak do Najważniejszego. którego ponoć nie ma...

2. ,,...[ateiści]Opierają się na tym, co da się udowodnić. Istnienia Boga nie da się udowodnić, tak jak nie da się udowodnić istnienia wróżek. Nie wierzą więc w niego..."

Aha, domyślać się można, że Pan Dawkins odwołuje się do metodologii nauk ścisłych, gdzie dowód daje jednoznaczną odpowiedź - prawda lub fałsz. Osobiście nie słyszałem o dowodzie na nieistnienie Boga.

Co ciekawe od czasów Św.Tomasza próby wywiedzenia z nauki istnienia Najwyższego podejmuje się stosunkowo rzadko; po prostu  nie ma sprzeczności między wiarą a nauką, tj. nie ma jej między innymi obszarami ludzkiej aktywności, między innymi: malarstwem a nauką, muzyką a nauką, piłką nożną a nauką, malarstwem a kolarstwem itd., itp..

Można byłoby zgodzić się z  powyższym zdaniem Pana Dawkinsa, gdyby je trochę zmodyfikować:

[naukowcy]Opierają się na tym, co da się udowodnić. Istnienia Boga nie da się udowodnić, tak jak nie da się udowodnić Jego nieistnienia. Wierzą więc w niego (teiści) lub wierzą w Jego brak (ateiści).


Na marginesie.

A co do metodologii nauk ścisłych, a więc tej ,,najbardziej  udowadniającej" intersubiektywną (obiektywną może) rzeczywistość to chyba warto przypomnieć w tym miejscu twierdzenie Goedla. Wprost z niego wynika, że w nawet bardzo dobrze zdefiniowanym systemie aksjomatów pojawiają się zdania/twierdzenia, których prawdziwości lub fałszu nie da się w tym systemie udowodnić. Pan Goedel tego dowiódł. Dlaczego zatem z taką pewnością, ograniczając się nawet do nauki, ktoś twierdzi, że jak nie ma dowodu na ,,coś" to tego ,,czegoś" nie ma?



Opinia.
 
Z tego akapitu, jak i z innych fragmentów wywiadu wydaje się przenikać światopogląd Pana Dawkinsa, który ująć można prostym schematem:

założenie:

miarą prawdy jest nauka (jej metodologia),

lemat (a):

z nauki nie wywiedziono istnienia Boga

teza:

Boga nie ma.

Co do założenia. Hm, raczej problematyczne, bo pomijające cały subiektywny świat każdego z nas (Jacek kocha Jadwigę, a Pan Dawkins nawet jej nie zna).
Co do lematu (a). Narzuca się lemat (b). Nie wywiedziono też nieistnienia Stwórcy (punkt 2).
Co do tezy. Biorąc pod uwagę uzupełniający lemat (b), pomijając nawet problematyczność założenia, można uznać ją za zbyt daleko posuniętą, delikatnie mówiąc.


Na zakończenie.

Każdy z nas ma prawo mieć własny światopogląd i Pan Dawkins także. Bolą jednak zmysły i dusza, gdy ktoś stara się ze swojego światopoglądu zrobić naukę, a zatem wciskać ją w opakowaniu sprawiającym wrażenie dowodliwej prawdy. Już kiedyś takiego podejścia doświadczaliśmy, choć oczywiście z o wiele większą presją. Nazywano to nawet ,,światopoglądem naukowym", jedynym prawdziwym, w domyśle. Podobnie zresztą sugerującym jakoby sprzeczność wiary w Boga i nauki. Taka religia, po prostu. Wiara w dowodliwość ateizmu to... nadal wiara.

Znam kilka takich osób jak Pan Dawkins, którzy drogą swoich spekulacji umysłowych doszli do prawd ostatecznych  (różnych, co ciekawe) i uznali, że to co robią to właśnie jest nauka ze swoją metodologią. Widocznie niektórzy tak już mają...

Zadania domowe

1.Proszę udowodnić istnienie: umysłu, osobowości i świadomości oraz nieistnienie duszy (Pan Dawkins).

2.Proszę pogodzić ,,naukowy światopogląd" Pana Dawkinsa, a zwłaszcza negację wiary z jego stwierdzeniem:

,,...Wierzę jednak, że miłość można opisać procesami biologicznym zachodzącymi w mózgu...". 

xporferus
O mnie xporferus

...zintegrowany

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka