Nasze rówieśniczki wypluły już ze swych brzuchów
to co miały zadane.
Ich twarze są teraz zmęczone niespełnionymi marzeniami,
przeszłymi miłościami, nami...
Pył rozsypany przed laty przenieśliśmy więc dalej.
Tak jak powinniśmy
I niewiele nam pozostało.
Nasi rówieśnicy umierają już na serce,
bo serca mamy słabe.
Bo piliśmy zbyt wiele wódki w tandetnym towarzystwie.
Nasze psy przestały szczekać,
szukamy więc towarzystwa kotów...
Są mądrzejsze zrządzeniem ewolucji i bardziej leniwe.
Zalegamy opodal, wpatrzeni w baraszkujące wczesne wnuki.
W te milusie szczeniaki ostrzące sobie zęby
Aby nas zagryźć w stosownym momencie
I pogrzebać wraz z tym całym naszym światem,
Co trwa już tylko w naszej pamięci
I w naszych przyzwyczajeniach.
Piękne kobiety raptem stały się owocem zakazanym.
Choć nie zrezygnowaliśmy jeszcze
To wiemy, że nastąpi to niebawem.
Tracimy wzrok i słuch,
A włosy codziennie przysypują nam popiołem.
Nic już się nie wydarzy, a jeżeli nawet - to niewiele.
Wszystko co miało się zdarzyć, zdarzyło się już.
Tylko kilka pełni księżyca jeszcze przed nami.
Zachody słońca też płowieją.
Idziemy, ale prawdę powiedziawszy - to stoimy,
Trzymając się za ręce bez solidarności pokolenia.
Bo to co było nasze - dawno opluto
Na co skwapliwie przyzwoliliśmy!



Komentarze
Pokaż komentarze (5)