I nim zapachnie nimi ziemia,
Nim się obrócą w dym niepewny,
Zanim znów wejrzą w głąb istnienia,
Wewnątrz mnie skreślą pejzaż zwiewny.
W kolorach akwareli duszy,
Dźwiękami w przestrzeń interwałów
Wiatr je pozrywa i rozprószy
Aby płynęły gdzieś pomału.
Gdy drżą leciutko w krótkiej drodze,
Gdy dopływają sióstr swych mlecznych
To przez Styks płynąć tak, być może,
Człowiek potrafi, przed snem wiecznym.



Komentarze
Pokaż komentarze