Z trzaskiem odpinasz sukni zamek błyskawiczny
By zapach piersi w tym pokoju znów zabłądził.
Kwiatem pozostań, choć przez chwilę egzotycznym
Co się rozwija, lecz rozwinąć się nie zdążył.
Zanim zobaczę to najskrytsze twoje znamię
I nim zachłysnę się zachwytem bałwochwalczym
Na chwilę choć zatrzymaj rozbieranie…
Oboje przecież wiemy czym się skończy.
Znów bioder twych kołyską kołysany
I znów objęty ramion twoich białą wstęgą
Jak w kielich próżny, zbyt powoli napełniany,
Jak w studnię ciemną, wpadnę w ciemność.



Komentarze
Pokaż komentarze (33)