Nim przyjdzie biały, ostry mróz
W słojach pękniętych mego lasu
Zostawić może będzie mógł
Okruchy, na spełnienie czasu?
Zanim nadejdzie ostry mróz
By się zamienić w stalaktyty,
Czas - ten mego bytu stróż
Może przeniesie mnie w niebyty?
Może zamarzną kwiaty we mnie
Korzeniem wrosłe w ciepłą krew?
Nie kwitły przecież nadaremnie
Obłoki karmiąc kwietnym snem.
Wtedy przemówią świerszcze wierszem
Niebem ocean się zachłyśnie
Bociany znowu wrócą pierwsze
By sypać w sadzie śniegiem wiśnie.
Puchem dmuchawce wzlecą gęsim
Trawy tumanić jeszcze młode
Wezbrane znów zapachną piersi
Gdy w nich zmęczoną złożę głowę.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)