Od pewnego czasu w Salonie uaktywnili sie rozni nawiedzeni ktorzy domagaja sie ograniczenia prawa do adopcji seksualnym "dewiantom", "perwertom", "zboczencom". Mialem okazje wejsc w dyskusje z kilkoma z nich i niestety skonczylo sie na pelnym braku zrozumienia, na podejrzewaniu mnie ze jestem jednym z tych w/w, na grozeniu "zbiciem batogiem" i tego typu roznych przyjemnosciach. Ksiadz dobrodziej wystepujacy pod ksywka Marguar okreslil moje argumenty jako idiotyczne, ale wiecej weny mu nie starczylo i merytorycznie glosu w dyskusji nie zabral, wycial czesc komentarzy, jeden moj, najmniej w tym wszystkim istotny, oraz swoj ktorego sie pewnie zawstydzil.
Warto jest chyba zastanowic sie nad sprawa skoro wzbudza ona tyle emocji i doprowadza do tak silnych polaryzacji ocen.
W jezyku polskim slowa zboczeniec, dewiant, perwert maja bogata tradycje bycia obelgami, nikt juz teraz nie uzywa ich dla okreslenia stanu odmiennosci seksualnej, uzywa sie ich po to zeby ublizyc. Nasz najswiatlejszy prezydent, Lech Kaczynski, nazwal np homoseksualistow perwertami, nie po to przeciez zeby podkreslic swoja od nich innosc (LK byl inny i to nie podlegalo dyskusji) ale po to zeby ich obrazic i zniewazyc. Powszechne jest przekonanie w narodzie, ze to co odmienne seksualnie jest chore, szkodliwe, jest grzeszne i rozciaga sie na cale zycie dewianta, inaczej niz np kradziez, ktora jest jego prywatna sprawa w czasie wolnym od postepowania zgodnego z norma. Nie ma glosow nawolujacych do zakazu adoptowania dzieci przez osoby ktore kradna, przez tych co jezdza po pijanemu i stwarzaja powszechne zagrozenie, przez osoby wulgarne i agresywne, przez osoby powstrzymujace sie latami od normalnego wspolzycia seksualnego (zaspokajajace poped seksualny w inny, zboczony sposob), ale istnieje silna presja spoleczna zeby w ten sposob traktowac wlasnie homoseksualistow, zeby ich seksualnosc dekretowac jako formalny zakaz przy adopcjach. Glowna sila polityczna w kraju, PIS z jego liderem JK, rowniez inne nie tak glowne ugrupowania, programowo domagaja sie postawienia zboczencow poza nawias, ustanowienia formalnych barier zakazujacym tego typu ludziom adopcji.
Prostaczek bez zadnego wyksztalcenia, bez szans na wlasciwe wychowanie dzieci (bo niczego nie umiejacy i nie majacy mozliwosci dokonania oceny co jest dobre, co zle) bylby rozwazany jako dobry kandydat do bycia rodzicem, podczas gdy osoba wartosciowa pod kazdym wzgledem, jednakze z innymi preferencjami seksualnymi, formalnie nie moglaby zglosic nawet swojej gotowosci.
Trudno jest mi akceptowac ze ci protestujacy przeciwko mozliwosci adopcji przez ludzi homo robia to z pobudek wrecz sredniowiecznych, z umyslowego ograniczenia, z checi dyskryminowania, z prymitywnych przekonan religijnych ale w zadnym stonpniu nie z troski o los dzieci. W dyskusjach jakie mialem na stronie Marguara (Marek Czech, ksiadz katolicki) i Bialogwardzisty (inzynier, informatyk i czlonek Pisu)interes dzieci nie byl jakimkolwiek argumentem, nikt nawet nie probowal rozwazac czy pary homoseksualne moga dawac lepsze szanse na rozwoj dzieci, czy moga stworzyc wartosciowsze rodziny, to bylo zupelnie poza zainteresowaniem blogowiczow. Nikt nie usilowal forsowac dobrej alternatywy na zmiane systemu adopcyjnego w przeciwienstwie do zlej, wprowadzenia zmian systemowych w kierunku zapewnienia merytorycznych warunkow, ktore powinni spelniac kandydaci. Tym wszystkim dyskutantom dobro dzieci bylo obojetne, oni protestowali przeciwko homoseksualistom bo ich nie lubia.
Marguar, Unukalhai, -S-, Bialogwardzista jako glowny argument przeciwko adopcji przez ludzi homo uznali ich perwersyjnosc, ich dewiacje, ich zboczenie. Oni twierdzili ze zboczenie jest prywatna sprawa zboczonego pod warunkiem ze z tym sie nie obnosi, ze mozna byc zboczonym prywatnie i w zaciszu, ale gdy zboczenie jest widoczne przez innych to juz nie mozna. Poniewaz pary homo sa zboczone widocznie, ich wspolne zamieszkiwanie jest dla kazdego oczywiste, wiec oni nie moga.
Taka argumentacja jest wyjatkowo przewrotna, czlowiek przyznajacy sie do swojej odmiennosci jest uznawany za kogos nieodpowiedniego, podczas gdy ktos kto ukrywa sie ze swoja odmiennoscia jest OK, do niego nie ma zarzutow bo on jest ukrytym zboczencem. Uczciwosc i okazywanie kim sie jest stanowi powod do pietnowania, podczas gdy "grzeszenie" w zaciszu domowym nikomu nie przeszkadza.
W tym aspekcie, wrecz podstawowym pytaniem jest, co uznajemy za zboczenie.
Kilkanascie lat temu, w jednym z dziennikow telewizyjnych jako ciekawostke podano, ze polscy mezczyzni bija rekordy w masturbowaniu sie, byli na pierwszym miejscu w roznych ankietach w czestotliwosci dokonywania tego aktu. Nawet jesli wiadomosc nie byla w 100% prawdziwa, albo byla przesadzona, albo reprezentatywnosc badan nie byla statystycznie miarodajna, to przeciez fakt pozostaje fakterm, ze spora ilosc polskich mezczyzn to robi. Otoz wg teorii psychiatrycznych gloszonych jakis czas temu, w czasie gdy to studiowalem, przyjmowalo sie ze masturbacja jest dewiacja seksualna, jest forma zboczonego zaspokajania popedu plciowego. Czy wiec ktos kto sie masturbuje jest dobrym kandytatem na rodzicow adoptowanego dziecka? Nikt, jak dotad, nie nawoluje zeby stworzyc formalny zakaz dla masturbujacych sie kandydatow.
Wiele lat temu mialem bliskie kontakty z ksiezmi, z ktorymi rozmawialem min na tematy seksu, wiem od nich ze w polskich seminariach, na zbiorowych salach, bardzo czesto odbywaly sie akty homoseksualne i masturbacja byla powszechna. Ci ludzie robili to niemalze publicznie, oni nie byli ukrytymi grzesznikami, oni "obnosili sie" ze swoim zaspokajaniem seksu w obecnosci innych. Przeciez praktyki ksiedza Peatza byly znane w srodowisku, nie byly czyms skrywanym. Homoseksualne praktyki i masturbacja sa powszechne i niemalze publiczne w wiezieniach, zdarzaja sie wsrod mlodziezy na koloniach, w roznych miejscach zbiorowego zakwaterowania, w wojsku. Homoseksualizm wg roznych statystyk dotyczy od 2 do 13% populacji swiata, wg niektorych nawet do 20%, ich jest znacznie wiecej niz Polakow, tych w ojczyznie i w diasporze. Czy trudno sobie wyobrazic ze w tej olbrzymiej masie ludzi zdarzaja sie wartosciowi, dobrzy, szlachetni, ktorzy mogliby byc najlepszymi z mozliwych rodzicow? Ze byloby to olbrzymia szansa dla dzieci ze zdemoralizowanych srodowisk, rozbitych rodzin, z sytuacji bycia niechcianymi i niepozadanymi dziecmi dostac sie wlasnie to takich wspanialych rodzin? Czy jest rozsadnym argumentem ze ukrywanie sie ze zboczeniami nie jest szkodliwe, podczas gdy przyznawanie sie do odmiennosci seksualnej jest?
Uwazam za rodzaj perwersji ustalanie regul w jaki sposob mozna zaspokajac poped seksualny, uwazam za chore ze wiekszosc moze narzucac swoj sposob mniejszosci. Nie daje nikomu prawa do oceniania w kategoriach moralnych czy ktos inny uprawia seks nieco inaczej niz ten oceniajacy. Uwazam za szkodliwy kretynizm gloszenie, ze ludzie o orientacji homoseksualnej nie moga byc wspanialymi rodzicami.
*Zainteresowanych odsylam do dyskusji na stronach ksiedza Marguara i czlonka Bialogwardzisty.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)