Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw, Jaroslaw
(Z uwagi na zasady obowiazujace w Salonie musialem tytul skrocic do niezbednego minimum, wyzej jest ten oryginalnie zamierzony)
Notke poswiecam wspanialej blogowiczce, madrej i fajnej Zuuzannie, ktora ostatnio w dyskusji o JK zarzucila mi brak obiektywizmu. Jej ocena nie tylko zasmucila mnie, zaczalem sie zastanawiac nad tym, ze skoro ludzie zaprzyjaznieni tak mnie oceniaja, to byc moze jest cos zlego ze mna, byc moze rzeczywiscie nie jestem obiektywny?
Notke wiec pisze bez jakiegokolwiek uprzedzenia, tak jak jest, jak bylo, jak bedzie, nie dokonuje ocen, powstrzymam sie od komentarzy, chce wszystkich przekonac, ze nie mam ukrytych zamiarow ani osobistych animozji, nie rywalizuje z nikim o pozycje, nie popieram Tuska, ktorego wygrana jest dla mnie tylko mniejszym zlem (mimo, ze znacznie mniejszym), nie mam rowniez ambicji politycznych, ani tym bardziej, pisarskich.
W zamierzchlych czasach Solidarnosci przyjazny mi pan, nieco starszy ode mnie, opowiedzial historie, jak to sie mowi z zycia wzieta. Mialem pelne zaufanie do tego pana i w calosci wierze w to co powiedzial.
Otoz (lubie slowo “otoz”, wprowadza ono taki podswiadomy stan napiecia, upoetycznia narracje, nadaje specyficzny klimat), otoz wiec, ojciec tego pana w czasach przedwojennych byl czlonkiem Komitetu Centralnego Bialoruskiej Partii Komunistycznej. Nie pamietam juz w ktorych to bylo latach, Stalin byl Gensekiem, jak niektorzy blogowicze byc moze pamietaja, caly narod go kochal i zycia sobie bez niego nie wyobrazal. Socjalizm sie budowal, wszystko rozkwitalo.
Otoz, na Bialorusi wlasnie mialo sie odbyc uroczyste spotkanie Komitetu Centralnego, mial przyjechac Stalin, napiecie bylo niesamowite. Czlonkowie przybywali do budynku, pewna nowoscia bylo, ze wszelkie wejscia strzezone byly przez NKWDzistow z pepeszkami w rekach, jakby gotowymi do strzalu, czlonkowie byli z grubsza obmacywani (takie nieladne slowo, ale brak mi lepszego), w przejsciach miedzy krzeslami co krok stali wzmiankowani NKWDzisci z pepeszkami i wszystkim sie zdawalo, ze bylo bardziej niz serio, a na pewno bardzo uroczyscie.
Po przybyciu uczestnikow, gosci, kilkunastominutowym wyczekiwaniu w napieciu, ukazal sie Stalin witany rzesistymi oklaskami i okrzykami Stalin, Stalin, Stalin, Stalin, Stalin, Stalin. Uczestnicy-czlonkowie Komitetu Centralnego Bialorusi i zaproszeni goscie wstali i w uniesieniu klaskali i krzyczeli, klaskali i krzyczeli, klaskali i krzyczeli. Rece im mdlaly od klaskania, nogi mdlaly od stania, w ustach tez im bylo nie tak od krzyczenia, Stalin siedzial i z radosnym usmiechem przyjmowal ich entuzjazm. NKWDzisci z pepeszkami stali w przejsciach w pozach gotowych do strzalu.
Otoz, prosze sobie wyobrazic, zaden z tych czlonkow KC Bialorusi, z czlonkow Biura Politycznego, z Sekretariatu, z zaproszonych gosci nie byl na tyle odwazny zeby przestac klaskac, zeby usiasc, zeby odpoczac. Byc moze Stalin sie zagapil, byc moze robil to celowo, ale ten entuzjazm sie przeciagal i przeciagal, dla niektorych starych rewolucjonistow w bojach zaprawionych wrecz w mistyczna nieskonczonosc, Stalin nie reagowal. Dopiero po kilkunastu minutach Stalin wykonal gest na ktory tak wielu czekalo, zachecil ich do zaprzestania, pozwolil usiasc.
Ja rowniez widzialem na wlasne oczy, w jakims stopniu podobne sytuacje na roznych zjazdach naszej przewodniej sily, pamietam jak krzyczano z entuzjazmem Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, Wieslaw, a przy innych okazjach Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek, Gierek. Dla zachowania obiektywizmu nalezy wspomniec ze byly pewne roznice, nie bylo NKWDzistow z pepeszkami, byc moze nie wszyscy byli tak entuzjastyczni, obserwowalem to w TV wiec nie moglem ich wszystkich widziec, entuzjazm nie trwal tak dlugo.
Wydaje mi sie ze podobienstwo entuzjazmu okazywanego na zjazdach ze Stalinem, z Gomulka, z Gierkiem, z Kaczynskim jest faktem obiektywnym, nie komentuje wiec tego bo moj komentarz z natury rzeczy stalby sie subiektywny.
Komentarze
Pokaż komentarze (21)