Janusz “Do dupy taka walecznosc” Wojciechowski, europosel
Wszedlem ostatnio na oficjalny blog eroposla januszawojciechowskiego, notke zatytulowana “Tylko 300 miliardów z UE? To nędza, a nie łaska!”i jak to sie mowi, cala przyjemnosc byla nie po mojej stronie.
Mylnie sadzilem, ze skoro ktos przedstawia sie jako europosel i pisze o doplatach z UE, to jego notka bedzie ciekawa, merytoryczna, wnikliwa, fachowa i nade wszystko wywazona. Otoz nie byla ciekawa, nie byla merytoryczna, nie byla wnikliwa, w zadnym wypadku fachowa i absolutnie nie wywazona, do tego chamska. Pewnie bym przeszedl do porzadku dziennego nad gniotem, przeciez nie takie sie zdarzaly roznym ludziom, nawet europoslom, ale przyciagnela moja uwage eksklamacja “Tak Platforma walczy? Do dupy taka "waleczność"! Przecież Polacy zasługują na więcej!”
Cala notka byla proba wykazania, ze te 300miliardow to sa grosze, tak naprawde nie warte zadnych staran (“to bańka mleka i miodu parę słoików”), ze Polacy zasluguja na znacznie wiecej (“....Do dupy taka "waleczność"! Przecież Polacy zasługują na więcej!”), ze po odliczeniu kosztow jest znacznie mniej (“ tak naprawdę sto miliardów”, a pewnie nawet mniej), ze to wszystko wina Lewandowskiego, Buzka i Tuska, ze tak malo, ze “Platforma nas nie uratuje”, a to sa praktycznie nasze pieniadze (“..co się nam z Unii należy jak psu miska zupy”).
Nie wiem co powodowalo europosla Wojciechowskiego do pisania takich kretynizmow. Nie wiem czy on ma tak zawsze, czy byc moze byl pod wplywem i tak mu sie pisalo w przystepie weny. Pamietalem, ze kiedys na swoim blogu pisal, ze byl sedzia i odpieral zarzuty roznych nawiedzonych typu Cejrowskiego, ktorzy ublizali mu od komuchow i chcieli go do piekla wyekspediowac. Poniewaz Cejrowski jest chorym czlowiekiem wiec intuicyjnie wydawalo mi sie, ze Wojciechowski musi byc normalny, bo jaki to musialby byc losu traf zeby chory z chorym sie klocili, zakladalem ze zycie nie jest kabaretem. No coz, nie mialem racji.
Postanowilem sprawdzic kto Wojciechowski jest, znalazlem ze byl on Prezesem NIKu w latach 1995-2001, po Lechu Kaczynskim i przed Miroslawem Sekula.
Okazalo sie, ze zycie jest bardziej roznorodne niz jakakolwiek beletrystyka, zabawniejsze niz kabaret. Kto by wymyslil, ze w kraju wychodzacym ze sredniowiecznego zacofania, z wszechobecnych nepotyzmu i korupcji na prezesow NIKu wybralismy sobie takich Trzech Amigos?
Wojciechowski, ktory w majestacie funkcji europosla pisze napastliwe notki i kombinuje jak mozna bylo wyciagnac wiecej kasy od Europejczykow byl Prezesem NIKu i mial za zadanie sprawdzanie rzetelnosci, poprawnosci, uczciwosci, z zalozenia mial byc przykladem uczciwosci.
Kraj w ktorym tacy ludzie sprawuja najwyzsze urzedy nie zasluguje na nic wiecej. I tak jest nam za dobrze skoro akceptujemy takich ludzi.
Komentarze
Pokaż komentarze (6)