Premier Jarek dziekuje za pamiec.
Wszedlem wlasnie, zupelnie przypadkowo, w notke premiera Jarka “Dziekuje za pamiec”. Nie lubie czytac premiera Jarka, za duzo tam belkotu i roznych idiotyzmow, ale ta notka okazala sie krotka, mialem chwile czasu, uznalem, ze zobacze co nowego dzieje sie u “tego pana”. Pomyslalem, ze warto sie czasem przekonac czy mialy miejsce jakies zmiany, czy otrzasnal sie juz po osobistej i narodowej tragedii i radzi sobie jakos bez prochow?
Dobrze ze wszedlem, nie zaluje tego kroku, warto bylo.
Pierwsze wrazenie . Nie otrzasnal sie, jest gorzej niz bylo.
Premier Jarek doszedl do stanu, ktorego wczesniej nie zakladalem, ze dojdzie. On uwierzyl ze jest wyrocznia, niepodwazalnym autorytetem, ostatnia instancja we wszystkim. On w swoim umysle jest juz na szczycie, wszyscy inni ludzie, ci o odmiennych przekonaniach politycznych, ale rowniez ci z wlasnej paczki sa znacznie ponizej. On jest Bog, przywodca, prorok, wieszcz, sedzia najwyzszy w jednej osobie (i odpowiednio w wielu osobach), to co on wyglasza jest prawda objawiona, z ktora sie nie dyskutuje, przyjmuje sie do wiary albo jest sie potepionym.
Premier Jarek jest przekonany o swojej wyzszosci, do tego stopnia, ze nie przyszlo mu nawet do glowy poradzic sie kogos w sprawie napisania prostych podziekowan adresowanych do narodu. Przeciez on ma do cholery roznych doradcow, stylistow, poprawiaczy, on jednak uznal ze jego wiedza jest ponad wszystkim, on nie zamierzal sluchac niczyich porad. Czy mozna sobie wyobrazic ze Bog przed podyktowaniem Mojzeszowi 10 przykazan zasiegalby czyjejkolwiek rady co do stylistyki? Czy premier Jarek mogl zwrocic sie o pomoc do bedacych tak znacznie ponizej pomagaczy?
Premier Jarek napisal “Polacy pokazali też obecnej władzy, jak należy oddawać hołd tym, którzy służyli Ojczyźnie. Jednak 10 kwietnia 2012 roku, w drugą rocznicę Katastrofy Smoleńskiej, państwo polskie było ciche”.Czy nikt nie widzi tu sprzecznosci?Czy sa ludzie, ze znajomoscia polskiego, ktorzy moga te zdania wyjasnic? W jakim celu premier uzyl slowa “jednak”?
Wyjasnienie nastepuje dalej “Nie była to jednak cisza zadumy, modlitwy czy pamięci. To była cisza, która miała głośno krzyczeć „Nic się nie stało!”, „Nie ma problemu!”. Ale czy to wyjasnienie jest sensowne. Skoro cisza miala krzyczec, ze nic sie nie stalo i nie ma problemu, to co to bylo za uczczenie rocznicy i oddawanie holdu? Uczczenie cisza? Krzyczeniem ze nic sie nie stalo?
Dalej premier pisze; “obchodzona przez polskie władze rocznica ma jeden cel: uciszyć i zatrzeć pamięć”. Skoro“jednak..... panstwo polskie bylo ciche”, czyli tak jak chcialy te niedobre wladze, to o co chodzi w tej calej lamiglowce, mialo byc cicho, czy nie mialo, jakie byly intencje narodu i premiera Jarka a jakie byly intencje “polskich wladz” i premiera Tuska?
A pozniej jeszcze cos takiego“Wczoraj na Krakowskim Przedmieściu było nas przeszło 30 tysięcy. I nic tego nie zamilczy”. Co to jest to “nic” co nie zamilczy?
To wszystko jest belkot, sens nie wynika z tego co premier powiedzial, ale z tego co masy ludowe domyslaja sie ze chcial powiedziec. To jest szyfr antytuskowy, zrozumialy tylko dla antytuskowcow. Czuje sie zawiedzony, ze premier Jarek wypowiadajac sie do narodu, mowi wylacznie do tej czesci narodu ktora rozumie szyfr. Nie bylem na Krakowskim Przedmiesciu i nie wiem jak tam bylo, ale chcialbym dowiedziec sie od wodza o jego impresjach. Z jego podziekowania nie dowiedzialem sie.
Pytanie natury generalnej. Czy mozna popierac ruch polityczny, ktory, byc moze, ma w swoim programie jakies pozytywne cele, w sytuacji gdy wodz tego ruchu, niekwestionowany leader, swiety przywodca i natchniony mowca okazuje sie osoba majaca trudnosci z wypowiedaniem najprostszych zdan? Czy mozna miec zaufanie do ludzi i idei z tego ruchu, skoro wiadomo, ze wszystko tam obraca sie wobec tego jednego nawiedzonego?
Komentarze
Pokaż komentarze (20)