Gry wojenne Gowina i Kaczynskiego
Ostatnio odszedlem znacznie od spraw polityki, przestalem sie nimi interesowac bo zupelnie bez sensu wdalem sie w przepychanki z roznymi pomylonymi i nawiedzonymi, usilowalem poprawic swiat przez nauczanie i prace od podstaw. Wyobrazilem sobie, ze jesli wysmieje jakiegos kretyna, zwroce mu uwage na nielogicznosci i absurdalnosci, to byc moze zawstydze go i spowoduje ze schowa glowe pod stol lub w rownie ukryte miejsce i przestanie.
Nic bardziej blednego, ci ktorych chcialem zawstydzic nie zamierzali przestac, nie zamierzali sie zawstydzic, znalezli na mnie metode wykasowujac mnie i banujac, obrzucajac niewybrednosciami i z maniackim uporem kontynuujac bzdur rozpowszechnianie. Jestem starym czlowiekiem i powinienem to wiedziec, ze w pojedynke swiata nie zmienie, w zasadzie nie mam usprawiedliwienia na te przepychanki.
Niniejszym wiec oswiadczam, ze wracam do wielkiej polityki.
Minister od sprawiedliwosci Gowin podal, ze polskie szpitale sprzedaja zarodki niewykorzystane po probach in vitro. Do Niemcow je sprzedaja, zeby dac im moznosc eksperymentowania na polskich zarodkach. Pozniej minister sie tlumaczyl, ze tak mu powiedziano a on tego nie sprawdzal.
Obywatele kraju maja prawo oczekiwac od swojego ministra, ze ten nie bedzie ropowszechnial bzdur jak kretyn jakis. Jesli ktos mu cos powiedzial, minister ma od tego “swoj aparat” zeby to sprawdzic, zeby powtarzac tylko to co na pewno i prawdziwe. A jesli mu sie nie chce wykorzystywac aparatu, to niech wstawi buzie w kubelek i tam ja trzyma. “Tak trzymaj” jak to sie kiedys mawialo.
Sytuacja Gowina jest ludzaco podobna do tej w jakiej od kilku lat znajduja sie premier Jarek i kilku jego ministerialnych kolegow. Oni tez bez uzycia “aparatu” rospowszechniaja informacje o popelnionej przez ruskich zbrodni, o “dowodach znajdujacych sie w trumnach” (inzynier Bialas ostatnio napisal notke na ten temat), o tym ze troje ludzi przezylo katastrofe (zbrodnie) smolenska. Ich usprawiedliwieniem jest to, ze oni, z woli wyborczego ludu, juz nie zajmuja swoich stanowisk, wiec moga sobie bajdurzyc ile wlezie, ale czy rzeczywiscie jest to dobre usprawiedliwienie? Czy byly premier, natychmiast po odejsciu, przestaje byc osoba powazna, nie musi juz wiecej byc rzetelny? Czy nie musi miec juz klasy bo jest bylym premierem? Jakiejkowliek klasy?
Dodatkowym aspektem sprawy jest to ze Gowin nie jest zupelnym kretynem, on jest doktorem filozofii i jakkolwiek nie musi sie znac na prawie, to przeciez glupi nie jest. Co wiec jest grane z tym Gowinem, czemu on wchodzi w takie manewry, ktore dla pierwszego lepszego obserwatora z boku (jak ja) wydaja sie probami destabilizacji rzadu? Czy on jest ukrytym (stopien ukrycia jest dyskusyjny) poplecznikiem bylego premiera Jarka i destabilizujac rzad obecnego premiera Donka stara sie zmienic to co byle na to co teraz i odwrotnie?
***
Zeby byla jasnosc, pojecie kretyn uzywam wylacznie w znaczeniu pozamedycznym, jak najbardziej potocznym.
Komentarze
Pokaż komentarze (10)