Dokladnie dzien pozniej odeszla krulowa. Hoppel.
Przynajmniej nie cierpi samotnosci.

Zagladalem do niej co godzinke. Do poludnia bylo ok, siedziala troche osowiala. Dawala sie glaskac. Po obiedzie lezy jakos z mordka przy podlodze, mysle grzeje sie w sloncu, bo piekny chlodny ale sloneczny dzien. Pol godziny pozniej lezy sztywna na boku.
Czyli nie pokonala ich starosc, ale pewnie zaraza. Przywlekly ja zapewne mlode koty, ktore sa ostatnio pojawily, a z ktorych dwa chcialy zrobic z kruli siekance..
Zaluje, ze ich jesienia nie dalem zaszczepic. Mialyby co najmniej jeszcze jedno lato.
21230




Komentarze
Pokaż komentarze (19)