Mamy do czynienia z jedną z największych w historii powodzi i jak zwykle w takich sytuacjach szukamy winnych. Oczywiście winę ponosi żywioł, który pustoszy nasz kraj, winę ponosi nasze położenie geograficzne, jednak na te aspekty wpływu nie mamy...Natomiast mamy wpływ na tzw. czynnik ludzki, który odgrywa tutaj istotną rolę...
"Zapamiętajcie kto, co zawinił, kto , co spiep...ł" Otóż na przestrzeni 13 lat od ostatniej wielkiej powodzi w 1997 roku w kwestii ochrony przeciwpowodziowej zrobiono naprawdę niewiele...Wprawdzie powstał "Program dla Odry 2006", w ramach którego zrealizowano parę inwestycji, nie zmieszczono się jednak w czasie i przedłużono realizację projektu o kolejne 10 lat.
Wprawdzie był projekt "Ochrona od powodzi Ziemii Kłodzkiej", lecz w ostatniej chwili minister środowiska w rządzie Millera- Czesław Śleziak odszedł od jego realizacji...
Wprawdzie w ramach rządowego projektu z 2005 roku- za rządów Marka Belki "Strategia gospodarki wodnej do 2020 roku" miał powstać zbiornik retencyjny w Raciborzu, ochraniający miasta położone w tym regionie nad Odrą, jak również zbiornik retencyjny w Kamieńcu Ząbkowickim- chroniący tereny położone nad Nysą Kłodzką- jednak projekty te znowu skreślono, ograniczając się do polderów na Wiśle, których to lokalizacji nie sprecyzowano, więc i one nie powstały...
W końcu za rządów PISu minister rozwoju regionalnego Grażyna Gęsicka przeznaczyła 200 mln euro z Unii Europejskiej na umocnienia przeciwpowodziowe na Wiśle- które ochroniłyby 5 województw oraz 400 mln na zbiornik Kąty- Myscowa na Wisłoce, jednak przyszły rządy PO i projekty te, mówiąc kolokwialnie, wrzucono do kosza...A w zamian za to pani Elżbieta Bieńkowska - minister rozwoju regionalnego w rządzie Donalda Tuska zaproponowała okrojony program regulacji Wisły. Ponadto za rządów PO wyrzucono jeszcze z programu "Infrastruktura i Środowisko" umocnienia przeciwpowodziowe w powiecie mieleckim i tarnobrzeskim.
Czyż nie jest tak, że wielkie przedsięwzięcie, jakim jest ochrona przeciwpowodziowa kraju, wymaga czasu, pieniędzy, kontynuacji i koordynacji, a tymczasem w momencie przejęcia władzy przez nowe ugrupowanie polityczne, zamiast bazując na tym , co już zostało przygotowane, nanosząc swoje poprawki , wyrzuca się wszystkie projekty poprzedników. W ten sposób nigdy nie zrealizuje się w sposób satysfakcjonujący polityki ochrony przeciwpowodziowej.
W końcu, pomijając kwestie budowy wzmocnień przeciwpowodziowych, Polska nie posiada systemu ostrzegania o powodzi, a uruchomienia tej strony internetowej od lat bezskutecznie domagają się polskie samorządy. Dobrym przykładem jest Racibórz, który znalazł się pod wodą w 1997 roku, dziś, dzięki informacjom , płynącym z Czech o poziomie wód, wielkości opadów, zapełnieniu zbiorników retencyjnych, prezydent tego miasta mógł szybko zareagować, wzmocnić wały, przygotować miasto na nadejście fali kulminacyjnej, dzięki czemu uratowano miasto przed zalaniem. Zatem można było...
W Polsce za uruchomienie kryzysowych procedur odpowiada szef MSWiA- Jerzy Miller oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Czy zdały te organy egzamin?- odpowiedźcie sami...W piątek 14 maja Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej- wysyła alarmującą informację o bardzo wysokim prawdopodobieństwie powodzi. Co robi Jerzy Miller- ma dwa dni wolnego, co robi przewodniczący Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego- premier Donald Tusk?- wręcza szaliczek Komorowskiemu...Reagują dopiero post factum, udając się na zalane już tereny. Cień na owo zarządzanie kryzysowe rzuca niedawna afera, związana z niewyjaśnionym odwołaniem szefa RCB kapitana Przemysława Guły przez Donalda Tuska. W akcie protestu wypowiedzenia złożyło 11 osób, tworzących w dużej mierze dział analiz i prognoz. Jego miejsce zajął Marcin Samsonowicz- Górski- kapitan Straży Granicznej, który na wstępie poprosił pracowników o pomoc, jako że nie ma doświadczenia w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Przypomnę organ dowodzący sytuacjami kryzysowymi w kraju, na czele którego stoi aktualnie człowiek, który nie miał z takowymi do czynienia. Kolejny przykład właściwego człowieka na właściwym miejscu w rządzie Donalda Tuska- skojarzenie mam jedno- lekarz psychiatra Bogdan Klich na stanowisku Ministra Obrony Narodowej- ale to temat na następną notkę...
"Przyjdzie czas na wyciągnięcie konsekwencji" powiedział Donald Tusk...nie będzie "miał litości wobec nikogo". Zatem rozpoczyna się "witch hunt"- polowanie na czarownice...Może zamiast zrzucać winę na wójtów, prezydentów miast, wojewodów, zacznie od siebie i najbliższego otoczenia...? W końcu to on stoi na czele rządu już 2 i pół roku i czy z czystym sumieniem może stwierdzić, że w kwestii ochrony przeciwpowodziowej zrobił wszystko, co w jego mocy? Fakty mówią za siebie...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)